piątek, 20 czerwca 2014

VII:Nadszedł czas..



Obudziłam się w nocy przez nikłe blade światło księżyca. Próbując przewrócić się na drugą stronę cicho zawyłam z bólu, położyłam się w tym momencie na okaleczonej ręce. Gorzej być nie może. Słyszałam ciche stukanie w okno, jakby ptak, aczkolwiek nie mógłby tak głośno wydawać tego dźwięku.  Mozolnie wstałam z materaca i podeszłam do okna, chciałam pozbyć się natarczywego zwierzęcia, czymkolwiek ono jest i znów móc ze spokojem zasnąć.

-Chris..?- Szepnęłam niedowierzając sobie samej. Ot chłopak stoi sobie przed moim oknem, a raczej wisi i próbuje zwrócić na siebie uwagę.

-Możesz otworzyć?- Puka w okno, które nas dzieli. Nie chcę niszczyć choć jednej przeszkody, która jest między nami. Jestem pewna też, że Niall usłyszał by w porę moje wołanie.  Mój mózg jednak nie zjednoczył się z ciałem i otworzyłam. Boston skorzystał z tej okazji i jak najszybciej znalazł się w moim pokoju.

-Whoow.. ten koleś musi o ciebie nieźle dbać.- Uniósł jeden kącik do góry, ale wyczuwałam tu sarkazm, lub coś podobnego.

-Ta.. um.. Niall traktuje mnie, jak księżniczkę..- Mruknęłam zadowolona z siebie.- Ale skąd wiedziałeś, gdzie mnie znaleźć?

-Oh.. to Malik ci nie wspominał?- Zaśmiał się.- Cóż.. powiedzmy, że Zayn pomógł.

-O czym miał mi wspominać?!- Krzyknęłam.

-Dowiesz się w swoim czasie.- Odparł wzruszając ramionami, zaczął podchodzić bliżej, podczas gdy ja cofałam się w stronę ściany.- Poza tym, bądź cicho mała. Ten fagas nie może się dowiedzieć, że tu byłem, jasne?!- Warknął stając naprzeciwko mnie, kiwnęłam głową na „tak” i jeszcze bardziej wtopiłam się w ścianę.- Od jakiego czasu już z nim jesteś?- Spytał już nieco spokojniejszy gładząc skórę mojego policzka.

-Co? O co ci chodzi? Ja i Niall to tylko przyjaciele, nic sobie nie zmyślaj. A teraz, możesz już wyjść, proszę? Chcę zasnąć w spokoju.

-Wedle życzenia księżniczko.- Uśmiechnął się słodko, jak kiedyś  i ruszył tam, skąd przyszedł. Poszłam za nim, lecz moim celem było wygodne łóżko. – Śpij dobrze Diana. – Zatrzymał się przy nim Chris i ucałował moje czoło.  Zasnęłam w ciągu pięciu minut.

*

Czuję szorstkie ręce mężczyzny na swoim ciele. Obezwładniona, zmęczona, bezsilna, zapłakana i samotna stoję przed facetem w samej skąpej sukience bez ramiączek. Moje łzy spływają spokojnie po obu polikach, podczas gdy w moim ciele rozgrywa się wojna. Poddać się? Czy może zebrać siły i uciec? Druga wersja jest już nie do zrobienia, bo człowiek próbuje ściągnąć ze mnie ubranie szarpiąc się ze mną.

-Zostaw mnie.!!!!- Krzyczę, ale ten tylko staje się bardziej zadowolony z siebie. Śmieje się gardłowo i gładzi moją skórę. Krzyczę tak dużo i głośno, jak się tylko da, lecz gwałciciel zatyka mi usta paskiem swoich spodni, które lądują na ziemi. Sukienka także spada razem z bielizną. Czuję jego ręce w s z ę d z i e. Dosłownie wszędzie. Moje ręce wiszą po obu stronach ciała, a oczy skierowane są ku niebu niemo wołając „pomocy!”. Lecz żadna pomoc nie nadchodzi. Nikt. Zupełnie. Tylko cisza. Cisza i urywany oddech mężczyzny który na siłę próbuje wsadzić swoje przyrodzenie we mnie. Zasłaniam się rękami, jak tylko mogę, ale chwilę potem zostaję przywiązana do drzewa. Czuję rozrywający mnie ból. Ale po chwili ciemna mgła zasnuwa moje oczy, nic mnie nie obchodzi.

-Otwórz te oczy jebana suko.!- Słyszę, jak na mnie krzyczy..- Patrz na mnie.!- Zaciskam powieki tak bardzo, jak tylko mogę.

Zerwałam się z łóżka bardzo szybko, że głowa mi pulsuje, ale to nie jest powód, o którym warto teraz myśleć. Chcę wyswobodzić się z własnych myśli i umysłu. Czy to normalne? Oh.. oczywiście, że nie. Moje nogi same ruszają do sypialni Nialler’a. Cicho pukam, ale od razu mam ochotę zrobić facepalm*, przecież on nie usłyszy! Wchodzę delikatnie stąpając po podłodze wyłożonej panelami. Położyłam się obok przyjaciela i z cichym westchnięciem wtuliłam się plecami w tors blondyna.

-Tak myślałem, że przyjdziesz, malutka.- Mruknął i objął mnie ręką. Uśmiechnęłam się i ze spokojem zasnęłam.

*

Rano obudził mnie dźwięk naczyń z dołu.Wstałam z materaca i narzucając na siebie bluzę przyjaciela zeszłam na dół.
-Niall?- Zawołałam. Silence.- Niall?!- Krzyknęłam nieco głośniej. Nadal nic. Trafiłam do kuchni, gdzie unosiło się mnóstwo zapachów. Weszłam głębiej i napotkałam słodkie tęczówki Niall'a stojącego przy kuchence. 
-Głodna?- Spytał przewracając naleśnika na patelni.Pokiwałam głową i zaczęłam przygotowywać stół. Po 5 minutach drewniany mebel zapełniony był wszelkiego rodzaju syropami, dżemami i sosami, a na samym środku, na wielkim talerzu rozłożone były naleśniki. 
-Takie śniadanie to mi się podoba.!- Zawołał blondyn biorąc sztućce do rąk. Uśmiechnęłam się i nałożyłam pierwszego. Polałam sosem różanym i zaczęłam jeść. Chciałam uniknąć nie przyjemnej rozmowy o wczorajszym dniu, więc po chwili spytałam:
-Co zamierzasz dziś robić? 
-Myślałem nad pójściem wreszcie do pracy.- Zaśmiał się.- Ale mogę przełożyć swoje spotkanie, jeśli będzie taka potrzeba. No wiesz, jeśli będziesz chciała gdzieś pójść, albo po prostu posiedzieć ze mną w domu.- Mrugnął.
-Możesz iść. Przecież jestem już duża i poradzę sobie.- Uniosłam kąciki ust do góry.
-Oh.. myślałem, że jednak mnie lubisz. No ale jak mnie wyganiasz..-Mruknął udając zmartwienie i włożył sobie kolejny kawałek do ust. 
-Oj weź, przecież mogłabym spędzić z tobą cały dzień, ale musisz iść do pracy, a z pewnością klient nie będzie zadowolony.- Zapewniłam go. Kiwnął głową i już po 20 minutach jedzenie zniknęło ze stołu. Pomogłam posprzątać przyjacielowi, ale coś mi w nim  przeszkadzało..
-Hej, Nialler, co jest?- Szturchnęłam go biodrem, gdy zmywaliśmy naczynia.
-Nic.. po prostu.. Martwię się o ciebie.- Spojrzał na mnie i podał mi talerz gotowy do wytarcia.
-Nie masz o co.
-Serio, Diana.?! Może to nie ty wczoraj wróciłaś sama do domu cała zapłakana. Może to nie ty byłaś w mieszkaniu Malika, i to nie ty okaleczyłaś się.! Może po prostu mam zwidy, bo za dużo ćpam.?!!- Wykrzyknął trzymając mój zraniony nadgarstek w swojej dłoni. Przez dłuższą chwilę nie potrafiłam nic powiedzieć, lecz później odważyłam się.
-Ćpasz..?
-Boże, to nie jest teraz takie ważne.! Martwię się, bo jesteś moją przyjaciółką i traktuję cię, jak siostrę, więc mam do cholery takie prawo, by się martwić! Tym bardziej, jeśli przebywasz w towarzystwie Zayn'a. 
-Masz rację..- Przyznałam mu i wytarłam ostatni talerz. Zawieszając ściereczkę.- Idź do  tej pracy, chętnie posiedzę sama w domu. Odpocznij ode mnie.- Szepnęłam. 
Miałam rację. O to mi właśnie chodziło. Miał ode mnie odpocząć. Wiem, ile energii wysysam. Jak bardzo go obciążam, a mimo to, on jest dla mnie tak dobry. Nie mam zamiaru go dłużej obarczać sobą, więc w jak najszybszym czasie zdecydowałam się poszukać pracy, sądzę, że gdy zacznę zarabiać, będę mogła znaleźć coś przystępnego dla siebie. Wchodząc po schodach do sypialni usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Super.
Ciekawa jestem, gdzie poszedł. Wszystkie jego rzeczy do pracy nadal leżą w tym samym miejscu. Naprawdę martwię się o Horana, wyszedł zdenerwowany, a ja jestem tego przyczyną. Może faktycznie wychodzę na głupka ciągle się okaleczając, ale to nie moja wina, że taka już jestem. Myślałam, że chociaż Niall się już do tego przyzwyczaił, ale jak widać nadal tak samo reaguje. Po dwóch godzinach oglądania nudnych programów telewizyjnych zdecydowałam się odespać dzisiejszą część nocy.
*godzina później*
Obudziłam się spocona i doszczętnie zagubiona. Kolejny koszmar nie dał mi spać. Znalazłam po omacku telefon i z cichym westchnieniem ruszyłam się z kanapy. Światło w gabinecie było zapalone, a drzwi lekko uchylone, co mogło znaczyć, że Niall już wrócił. Odetchnęłam głęboko i poprawiając swoje ubrania zmierzałam ku pomieszczeniu, by móc porozmawiać z przyjacielem.
-Niall?- Spytałam cicho ledwie wychodząc zza płyty drzwi.
-Co?- Warknął unosząc głowę znad papierów. 
-Ja chciałam cię przeprosić, za dzisiaj..- Jęknęłam podchodząc bliżej. Chłopak odsunął rzeczy i skinął głową, bym usiadła. Skuliłam nogi do klatki piersiowej i oparłam brodę o kolana. 
-Wiesz, że tego nie lubię..-Mruknął chowając głowę w dłoniach.
-A ty wiesz, że to moja wina i bardzo tego żałuję.- Uśmiechnęłam się lekko. 
-To nie tylko twoja wina, Diann. -Odparł. - Nie wiem, co bym zrobił, gdybyś znowu się załamała. Jestem przewrażliwiony, nie daje rady utrzymać cię przy sobie, byś nic sobie nie zrobiła. Nie chcę, by coś ci się stało, dlatego reaguję tak, jak dziś.. 
-Przepraszam..-Załkałam cicho powstrzymując łzy. - Od mojego przyjazdu sprawiam ci tylko problemy.- Wstałam i podeszłam do blondyna, gdy zauważyłam, że ten rozpościera ramiona. Wtuliłam się w jego tors brudząc tuszem szary T-shirt Horana. 
-Jesteś dla mnie ważna, księżniczko. Nie płacz.- Mówiąc to odgarnął ręką włosy, które opadły na moją twarz. Uśmiechnął się delikatnie i zostawił lekkie muśnięcie na czubku mojej głowy.
-Idziemy coś zjeść, hm?- Zaprowadził mnie do kuchni, gdzie zaczął przyrządzać coś na szybko. 
-Ale ja nie jestem głodna..- Wzruszyłam ramionami, jak małe dziecko.
-Zjesz to albo wepchnę ci to siłą.- Zaśmialiśmy się i dokończył przekąskę. Po godzinie spędzonej przed telewizorem oboje powiedzieliśmy sobie "dobranoc". Zasnęłam z wielkim uśmiechem na twarzy.
___________________________________________________________________________________
Sorry wielkie za to opóźnienie. Trochę zamieszania mam teraz i nie bardzo wiem, jak połączyć koniec z końcem. A już tym bardziej miałabym skończyć szybciej rozdział. Nudy nudy nudy. Nie?  Myślę nad zmianą ogólnie całego motywu bloga. Mam nadzieję, że jakoś będzie lepiej. Następny rozdział (jeśli oczywiście ktoś na niego czeka) będzie nie szybciej jak w wakacje. 
Mogę liczyć choć na 5 komentarzy?


Oczywiście, że nie.. :C 

wtorek, 3 czerwca 2014

Informacja

Hej wszystkim! 
(Jeśli są tu jacyś wszyscy...)
Przyszłam Wam tylko napisać, że jeszcze sobie poczekacie na nowy rozdział.. cóż. Krótko mówiąc odechciewa mi się pisać.
 Dlaczego?
Nie wiem, dlaczego, ale jakimś dziwnym sposobem zniknęły wszystkie głosy w ankiecie.. Nie wiem, może tylko mi tak się wyświetla. 
Wiem, wiem, następny rozdział miał pojawić się pod koniec maja najpóźniej. Jak widać, plany się nieco zmieniły przez następujące rzeczy:
W poprzednim tygodniu miałam mistrzostwa Europy, przed nimi musiałam się przygotować więc już w tygodniu odpada, w ten weekend także nie mogłam nic napisać. Postaram się coś wymyślić na dniach, ale nie obiecuję, że nie będzie wiało nudą, chociaż w sumie.. zawsze wieje, więc nie ma się czego dziwić, jeśli tak będzie..
Także ten.. poczekacie sobie jeszcze ciut ciut. 
Kończę zanudzać i spadam. Paa ; )

sobota, 10 maja 2014

VI: Od miłości do nienawiści jest jeden krok, nie zapominaj o tym



 Ten rozdział jest nieco wulgarny, więc czytasz na własną odpowiedzialność c:
> perspektywa Zayn'a<

Nie sądziłem, że spotkam tam Dianę. A już tym bardziej Niall’a. Nie lubiliśmy się od dziecka. Ja mu zazdrościłem tego wszystkiego. Kasy, dobrze ułożonych rodziców.. tej perfekcji. A ja od małego byłem nieudacznikiem i poszedłem w te, a nie inne ślady. Choć mieszkaliśmy na tej „bogatej” dzielnicy, w naszym domu się nie przelewało. Mam jeszcze dwie siostry. Waliyh’ę, i Moris. Mo jest najmłodsza z naszego rodzeństwa, ma 13 lat.  

-Ej stary.!- Dostałem kuksańca w ramię od Hazzu.

-Co?!- Warknąłem. Nie miałem już ochoty na imprezowanie.. W ogóle  na nic nie miałem już ochoty.

-Pytałem, czy wiesz, gdzie jest Diana..

-Nie.

-Jejku.. tylko pytam, a tak w ogóle, to nie ma Pezz i jej, więc- Nie dosłyszałem, bo moje nogi od razu się zerwały do biegu i popędziły szukać uroczej brunetki i tego farbowańca, co się do mnie przystawiał.

-Diana.!- Krzyknąłem odnajdując dwie dziewczyny bijące się przed toaletą damską.

-Zabierz ode mnie te łapy suko.!!- Krzyczała Perrie próbując oderwać się od Diany.

-To nie ja nią jestem, tylko ty!!- Zawołała brunetka i otrzymała mocne uderzenie w twarz z pięści. Będzie siniak..pomyślałem. Ale zamiast o tym myśleć, mogłem tą bójkę przerwać. Choć.. nie powiem, ciekawie wyglądała walka pomiędzy dwiema lekko wstawionymi dziewczynami.

-Ej ej ej ej.!!! Co tu się dzieje.?!- Spytałem podnosząc głos i łapiąc od tyłu w talię szarooką.

-Chciałam wejść do łazienki, ale ta dziwka powiedziała, że dla takich dziwadeł nie ma łazienek i że na innych miejscu ona by uciekała przed takim psycholem, jak ja.!!- Wykrzyczała Diana po czym schowała swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi. Biedactwo..

-Pezz.? Masz mi coś do powiedzenia.?!- Spytałem spokojnie Edwards.

-Nie Zayn…

-W takim razie odejdziesz teraz grzecznie i wyjdziesz z klubu.- Czułem się potwornie głupio. Jakbym był nauczycielem, który próbuje rozdzielić dwóch bijących się chłopców.

-Wszystko okej.?- Spytałem odchylając lekko głowę brunetki, by móc na nią spojrzeć. Szczerze? Wcale nie wyglądała okej.

-Niech zostanie. Ja pójdę. I tak już mam dość.- Mruknęła próbując się ode mnie odkleić.

-Nie tak szybko malutka. Zawiozę cię.- Odparłem i podniosłem ją na ręce. Wysłałem sms’a do Harrego i reszty chłopaków, że już nie wrócę do nich tej nocy. Wsiadłem do samochodu uprzednio usadzając lekko spitą Dianę na siedzeniu obok. Widziałem, jak odlatywała. Taka zmęczona..

>perspektywa Diany<

 Nigdy się nie biłam. No, tylko teraz mnie coś poniosło. Nie moja wina, że to „Coś” nie może mnie znieść. Nie będę jej dupy lizać.! Byłam strasznie zmęczona. Powieki same się zamykały, a ciało zupełnie opadło z sił. Mój obolały policzek i brzuch dawały o sobie znać. W ostatniej minucie usłyszałam chrypliwy głos Malika:

-Your hand fits in mine like it's made just for me-

But bear this in mind it was meant to be.

And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.

And it all makes sense to me.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.

You've never loved your stomach or your thighs.

The dimples in your back at the bottom of your spine.

But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.

But if I do it's you, oh it's you they add up to.

I'm in love with you and all these little things.*- Pod koniec po prostu usnęłam. Powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. Jedyne, o czym teraz marzyłam, to je zamknąć i słyszeć cały czas jego ciepły głos.

>perspektywa Zayn'a<

Nie wiem, co mnie wzięło, bym jej jakieś ckliwe teksty śpiewał, ale fakt, że spała spokojnie obok mnie rozwiał całe wielkie ego i dałem się ponieść. Od razu, gdy zasnęła przestałem. Nie bardzo mi się podobało śpiewać.. nie. Przez większą chwilę zastanawiałem się, gdzie pojechać, do mnie? Czy do Horana. Jestem pewien, że ta ciota już wróciła do domu. Jednak coś nie pozwalało mi jej tam zawieść. Postanowiłem wrócić z nią do mnie. Położyłem dziewczynę delikatnie na łóżku w moim pokoju i okryłem białą pościelą. Poszedłem do gabinetu, by choć trochę popracować. Mocno się zadłużyłem i trzeba to teraz nadrabiać.

-Charlotte.!!- Do pokoju weszła niskiego wzrostu kobieta. Przywitałem ją skinięciem głowy i mruknąłem:-Jedną kawę bez cukru. Czarną.- Skinęła głową i szybko wróciła do kuchni. Po 5 minutach byłem gotowy, by zacząć pracować.

*3 godziny później*

Minęło tyle czasu, a Diana nadal śpi. Może coś jej jest? Może coś się jej stało poważnego? Nie Zayn.. to na pewno nic złego.- odpowiedziała mi podświadomość. Zauważyłbym.

-Panie Malik, dziewczyna się już zbudziła.

-Dzięki, Charlotte.- Mruknąłem i zakończyłem pracę na dziś. Jestem zbyt zajęty myślami o Dianie. Wszedłem cicho do pokoju i zauważyłem ją stojącą przed wielkim oknem.

-Nikt mnie już nie chce, prawda?- Spytała pociągając nosem. Westchnąłem cicho i podszedłem na tyle blisko, by usłyszeć jej cichutkie łkanie.

-To nie

-A jak?! Powiedz mi jak?!- Wyprzedziła mnie.

-Zasnęłaś, więc cię wziąłem do siebie.!- Krzyknąłem

-Rozebrałeś mnie..

Uśmiechnąłem się pod nosem i odparłem:- Chyba nie chciałaś spać w tej sukience?! No chociaż widoki były ładne to- Dostałem poduszką w łeb.. Dobra, dobra okej. Należało mi się.. Sięgnąłem drugą poduszkę i uderzyłem lekko jej główkę. Przez 15 minut biliśmy się na poduszki. Cała sypialnia była zasypana mniejszymi i większymi piórkami.

-Głodna jestem..- Mruknęła słodko, oboje wstaliśmy i zeszliśmy do kuchni.

-Większego apartamentu się mieć nie dało, nie, Malik?!- Zaśmiała się brunetka rozglądając się.

-Noo…dało się, ale chciałem zostawić trochę pieniędzy.- Zawtórowałem jej i podsunąłem talerz z kurczakiem.

-Myślę, że będzie smakować.- Mruknąłem i zająłem się swoją porcją.       

-Ja się już będę zbierać.- Rzuciła Diana schodząc ze stołka przy wysepce kuchennej.

-Mogę cię podwieźć.

-Nie.. dzięki. Już i tak dla mnie wiele zrobiłeś, nie chcę cię narażać.- Weszła do mojej sypialni, a chwilę później zeszła na dół w celu ubrania butów.

-Możesz mi coś wytłumaczyć?!- Wystrzeliłem nagle, gdy Diana już trzymała rękę na klamce. Przekręciła głowę w bok i wbiła we mnie swoje pytające spojrzenie.- Dlaczego raz jesteś agresywna wobec innych, bijesz się, chwilę później szukasz u mnie schronienia, myślę, że próbujesz się schować sama przed sobą, bo nie wiesz czego chcesz. To głupie cięcie się nic ci nie da, nie rozumiesz?! W niczym ci nie pomoże.! Chciałem wziąć cię do domu, byś mogła się ze spokojem wyspać. Chciałem pokazać ci, że zasługuje na ciebie.! Ale nie, bo twoje wielkie ego nie pozwala ci choć na chwilę zapomnieć o wszystkim.! Zachowujesz się, jak księżniczka. Mogłabyś choć uszanować to, że w ogóle cię tu zabrałem. Takiej dziewczyny nikt nigdzie nie powinien zabierać.! Nie powinienem był cię w ogóle wypisywać z tego szpitala.! Mogłaś tam zgnić.!!- Wszystkie słowa wykrzyczałem jej wprost tak szybko, że nie miałem czasu nawet, by się nad nimi zastanowić. Jedyne co widziałem, to jej szare oczy przepełnione strachem, a chwilę później łzami. – Przestań ryczeć tylko mi coś odpowiedz.!- Krzyknąłem, a zaraz za moim głosem usłyszałem charakterystyczny Plask.! na jej policzku, chwilę potem dostrzegłem pierwsze ślady. Co ja kurwa zrobiłem.. Rozpłakała się  i jedyne co powiedziała to:

-Nie życzę sobie, byś tak do mnie mówił. Jeśli sądzisz, że mogłam tam zgnić, to czemu mnie tam teraz nie zawieziesz?!- Mruknęła załamując głos. Znowu chciała wyjść, lecz byłem szybszy i złapałem ją mocno za nadgarstek, w wyniku czego pisnęła.

-To nie jest koncert życzeń ,skarbie. Teraz pójdziesz do łazienki, przebierzesz się w to, co da ci Charlotte i zejdziesz na dół, by mnie przeprosić.- Warknąłem do jej ucha i rzuciłem do przodu. Poszła potulnie w stronę pokoju mojej pracownicy, a potem weszła do łazienki.

Głupia suka nie będzie mną tu rządzić.! I w tym mogłem jej przyznać rację, mogłem ją tam kurwa zawieźć.! I tak nie mam po co już tam wracać, więc nie będę miał  z nią problemu.



>perspektywa Diany<

Uderzył mnie.. Ten popierdoleniec mnie uderzył.. gdy weszłam do łazienki natychmiastowo zamknęłam się w niej i wyciągnęłam telefon.

-Ni..Niall.. Nialler..-Miałam załamany głos i ledwo co wykrztusiłam jego imię przez łzy, gdy odebrał.

-Co się stało? Gdzie ty jesteś.?!- Krzyknął od razu.

-Uspokój się, ja…. Malik.. on, on mnie zabrał do siebie.. przenocowałam u niego, ale gdy chciałam wyjść, on mnie uderzył..- Rozpłakałam się po raz kolejny.

-Niech go tylko dorwe.!!!- Wkurzył się..- Gdzie jesteś??

-Nie wiem..

-Dobra, czekaj, wiem. Będę za 10 minut.- Szybko się rozłączył, a ja otarłam łzy. Przebrałam się w ubrania, które przygotowała mi ta cała Charlotte. Zwykłe szorty i bluzka.. Po chwili usłyszałam, jak ktoś zbliża się do drzwi łazienki.. Ciężkie kroki świadczyły tylko o tym, że był to Zayn.  Pomimo tego, że się zamknęłam od środka, łazienka stała otworem, a ja w środku niej. Teraz dzieliło nas zaledwie tylko kilka kroków.

-Nie sądziłaś chyba, że jak się zamkniesz to nic ci nie będzie.- Zaśmiał się i uniósł do góry maluśki kluczyk.. Podchodził coraz bliżej do mojego kruchego ciała. – Co ja ci zrobiłem…- Pogłaskał mnie po zaczerwienionym policzku i otarł pojedynczą łzę, wszystko byłoby okej, gdyby nie ponowne uderzenie. Teraz było mi już wszystko jedno. Poliki zaczęły mnie piec, nie tylko od palących łez, lecz także od uderzeń mulata. Ciało stało się bezwładne, i teraz mogłam liczyć albo na szybkie przybycie przyjaciela, albo na miłosierdzie ze strony Zayn’a. Doczekałam się tego drugiego. Niall po 5 minutach wtargnął do łazienki, a zaraz za nim pokazała się zrozpaczona gosposia.

-Ja… mu mówiłam, że jest pan zajęty, ale

-Zamknij się Charlotte, wracaj do pracy!- Warknął do niskiej blondynki i skierował wzrok na Niall’a.

-Zostaw ją Malik, jeśli ci życie miłe.

-Oh Niall.. Myślisz, że tak po prostu sobie wejdziesz do mojego apartamentu i oddam ci ją?- Zaśmiał się kpiarsko.

 -Prosiłem, nie posłuchałeś, inaczej rozmawiać nie będziemy.- Krzyknął blondyn i rzucił się na mulata. Okładał go pięściami, uważając, bym ja przypadkiem nie dostała. W końcu podeszłam od tyłu do Niall’a i chwyciłam go za ramię, lecz w tym samym momencie chłopak zamachnął się, i zamiast uderzyć z całej siły Malik’a, uderzył mnie z łokcia. Cofnęłam się o parę kroków i wpadłam w objęcia Charlotte, która cały czas stała i patrzyła na to.

-Sam próbujesz ją uratować i ją bijesz? Whoow, stary, niezły jesteś.- Zawołał śmiejąc się Zayn. Wiedziałam, że go wszystko boli, ale próbował to zatuszować śmiechem. Tym głupim śmiechem..

-Idź dziewczyno, jeśli chcesz uciec. Noo.. idź.- Pogoniła mnie gosposia i wybiegłam z apartamentu. Wydawało mi się, że nie wiem, jak trafić do centrum, a co dopiero do domu przyjaciela, ale po 10 minutach szybkiego biegu dotarłam pod drzwi. Wyjęłam spod wycieraczki klucz i chwilę potem znalazłam się w środku. Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej. Domyślałam się, że niedługo Niall wróci, ale nie chciałam z nim rozmawiać, w ogóle nie chciałam nikogo widzieć. No.. jedyne co, to coś, co zawsze mi pomaga.

-Głupie dziwadło.. dla mnie nie powinno być nigdzie miejsca.. jestem taka głupia..- szeptałam sobie wyzwiska, które poleciały na mnie w ciągu tych parunastu godzin.- Nie powinnam być nigdzie zabierana.. powinnam zgnić w tamtym szpitalu..- Kolejne dwie kreski w poprzek nadgarstka. Pierwsze łzy opadające na zakrwawioną rękę. Później już nic nie odczuwałam. Po prostu robiłam coś, co od dawna chciałam porzucić, coś, przez co nie mogłam być normalna.. Po pół godzinie usłyszałam trzask zamykanych drzwi, wrócił. Przełknęłam ślinę, bo tylko na to było mnie stać. Nawet nie wstałam, by opatrzeć rany. Po prostu siedziałam przy ścianie pozwalając, by krew razem ze łzami spływały po mnie. Robiło mi się słabo, w uszach słyszałam szum i ciche dźwięki wydawane przez świat.

-Diana.!!!!- usłyszałam ryknięcie Horana za drzwiami. Nic nie odpowiedziałam, chwilę potem drzwi otworzyły się, i stanął w nich zdenerwowany Niall. – Co ty..- Mruknął podchodząc do mnie. Popatrzyłam na niego tępo nic nie mówiąc. Wziął mnie na ręce i w ubraniach, tak jak mnie zastał- włożył do wanny, a z prysznica polała się zimna woda. Nie wiem po co mu to było. Z każdą chwilą moje ciało robiło się coraz bardziej bezwładne.

-Obudź się.!! Obudź się, słyszysz.?!!- Krzyczał ciągle Niall próbując przywrócić mnie do normalnego stanu, gdy zrozumiał, że nie ma sensu tego robić rozebrał mnie do naga i ubrał w piżamę. Nie obchodziło mnie to, że widział mnie tak, jak mnie Bóg stworzył, z resztą… nic mnie nie obchodziło. Owinął wokół nadgarstków porządny opatrunek i ułożył delikatnie na łóżku. Oczy coraz bardziej mi się zamykały. Czułam, jak zasypiam..

-Śpij dobrze, Diana..- Szepnął Niall pozostawiając na moim czole delikatne muśnięcie ustami. Wyszedł zostawiając mnie z moimi myślami i nocnymi koszmarami. Kolejny stracony dzień..
Notka: 

*Little Things. Tłumaczenie:
 Twoja dłoń pasuje do mojej, jakby została stworzona tylko dla mnie
Ale zapamiętaj, że to było nam przeznaczone
I łączę kropki z piegami na twoich policzkach
I to wszystko ma dla mnie sens
Wiem, że nigdy nie lubiłaś tych zmarszczek wokół oczu, gdy się uśmiechasz
Nigdy nie lubiłaś swojego brzucha ani swoich ud
Dołeczków na twoich plecach u dołu twojego kręgosłupa
Ale ja będę kochał je bez końca
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię, to Ty
Och,to Ty z nimi tworzysz całość.
Jestem zakochany w tobie i w tych małych rzeczach.

Wow wow wow... ale się dzieje.! :D Miał być Chris, tak wiem wiem, ale nie udało mi się go tu wpleść jakoś, i też zapomniałam o tym xdd. Wreszcie jakaś większa akcja. Czyżby Zayn miał dwie twarze? :O 
No cóż. W sumie.. spokojnie mogę stwierdzić, że jestem z siebie dumna. Rozdział na czas, długi tak, jaki miał być, a do tego akcja i nawet dobrze napisane.! :P 
Ogólnie, to bardzo dziękuję Wam za te ponad tysiąc wyświetleń.!! Takie łaaał. No nie spodziewałam się. Ale martwi mnie ta ilość komentarzy i głosów.. no serio?  Ja tu się tak dla Was staram, poświęcam swój czas i chęci, tak naprawdę mogłabym robić coś innego, ale to piszę. Poświęćcie mi też około minuty choćby i napiszcie mały komentarz :c
Następny rozdział będzie w okolicach 15 maja, jeśli nie dalej :D
Do następnego.!/ Wikuu
PS: zapraszam na nowego bloga: http://must-be-better-tessa.blogspot.com/Myślę, że Wam się spodoba i pozostawicie coś po sobie c: