niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział V: Pozory mylą




>perspektywa Diany<


-Whoow, Horan. Zmieniło się tu trochę.- Zawołałam wchodząc do



        
                                                                       
                                            salonu podczas gdy ten nosił rzeczy z samochodu.

-Taa, może trochę.- Mruknął odstawiając, a raczej rzucając kolejny karton na ziemię.

-Jestem wykończona..- Rzuciłam się na miękką kanapę, a Niall stanął przede mną jakby był poparzony.

-Serio.?! Ty jesteś wykończona.? To nie ty musisz nosić te pudła.- Położył swoje ręce na biodrach, w tym momencie wyglądał na małe dziecko, które dopomina się o swoją zabawkę. –Wstawaj, pomożesz mi.- Pociągnął mnie ku górze i wcisnął w ręce torbę z ubraniami.

-Twoja sypialnia jest na górze po lewej.

-Dzięki.- Stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Poszłam na górę do sypialni ciągnąc za sobą ciężką torbę wypchaną ubraniami.

-Daj mi to.- Poczułam, jak uchwyt tobołka znika z moich rąk. Nialler chwycił go i wbiegł na górę. Weszłam do mojej nowej  sypialni , a moje oczy podwoiły swój rozmiar.

To, co ujrzałam przewyższyło moje najśmielsze oczekiwania. Nie sądziłam, że mój przyjaciel się tak postara z wystrojem mojej sypialni. Chciałam zostać u niego tylko na jakiś czas, póki nie znajdę czegoś dla siebie. Widocznie on miał inną przyszłość dla mnie. Uśmiechnęłam się widząc dużą garderobę za niewielką ścianką.


-Podoba się.?- Chłopak stanął w wejściu uśmiechając się.

 -Czy się podoba.? Oczywiście, że tak.!! Wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
-Dobra, już dobra. Puść mnie. Idę do sklepu, by zrobić coś do jedzenia, a ty się spokojnie rozpakuj.- Mrugnął do mnie i wyszedł, lecz po chwili się wrócił.: -Ah, i dzisiaj idę do Funky Budha ze znajomymi, idziesz z nami, prawda.?
-Ale ja..- Nie byłam pewna, czy pójść, przecież kto chciałby wyjść z psychiczną dziewczyną gdziekolwiek.?

-Oczywiście, że tak.- Poklepał mnie po ramieniu kończąc za mnie odpowiedź.

-Łapy przy sobie, Horan. –Choć był moim przyjacielem nadal nie tolerowałam nadmiernego dotyku.
 -Tak tak, sorry.- Odparł i wyszedł. Zabrałam się za wypakowywanie kartonów i ubrań. Spojrzałam na szafkę nocną, na której leżał mały kluczyk. Wzięłam go ostrożnie i przekręciłam parę razy między palcami. Pomyślałam, że sprawdzę później, do czego on służy. W końcu nadszedł czas na rozpakowanie ostatniego kartonu. Zdecydowałam, że otworzę to najmniejsze pudełko kiedy indziej, gdy będzie na to więcej czasu. Chcę znaleźć na te materialistyczne wspomnienia trochę miejsca w sypialni, jak i w mojej głowie, bo jak na razie-przeprowadzka i to wszystko, co się teraz dzieje, daje się we znaki. Sądzę, że gdy otworzę to, wszystkie wspomnienia wpłyną z podwojoną siłą, a nie chcę psuć sobie dzisiejszego dnia, tym bardziej, że zapowiada się naprawdę ciekawie.  Zmęczenie mnie dopadło szybciej niż myślałam. Odstawiłam karton do garderoby i napisałam karteczkę z dopiskiem: „Wspomnienia. Ogarnąć później”. Nakleiłam ją i wrzuciłam paczkę na wyższą półkę. Wróciłam do łóżka i postanowiłam się chwilę zdrzemnąć.

>perspektywa Niall'a<

Nie wiem, jak czuła się Diana po tym wszystkim. Nie mogę wejść w jej skórę i starać się odczuć to samo. Choć, trochę „to samo” czuję. Brakowało mi jej, a teraz wiem, że jest bezpieczna. Ma swój własny kąt, którego brakowało jej w domu dziecka, u Caroline i Chris’a. Chciałem dać jej wszystko, czego sobie życzyła. Chciałem spełnić jej największe marzenia. Sprawić, by znów uśmiechała się tak słodko, jak kiedyś. Założyłem buty i ruszyłem do „Truzzer”. Wybrałem parę składników do zrobienia posiłku i poszedłem do kasy, a moją uwagę przykuło coś, a raczej ktoś, kogo nie spodziewałem się tu zobaczyć.

-Zayn Malik we własnej osobie..- Warknąłem przechodząc obok niego.

-Wydawałeś się milszy w szpitalu.- Odparł spokojnie sięgając po mrożonkę.

-Uh.. widać mam dwie twarze, jak ty.- Wycelowałem w niego palcem i spojrzałem mu w oczy. Nie bałem się go. To może trochę dziwne, ale kiedy byłem młodszy, Malik był tym lepszym, bogatszym i straszniejszym na ulicy. A ja, pochodziłem także z bogatej rodziny, lecz byłem inny od całej jego grupy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny i nie wdawałem się w bójki z innymi. Uroczy chłopczyk pragnący tylko ciepła rodzinnego. Zupełne przeciwieństwo Zayn’a. Od samego początku zdawało mi się, że nie będzie potulnym barankiem. Wręcz przeciwnie- W jego oczach widać było tę nienawiść do całego świata. Może to za sprawą rodziców, czy kogoś innego. Nie znam jego szczegółów z życia. Dorastaliśmy razem w tym samym przedszkolu. Nasze mamy się uwielbiały. Ale wkrótce tata dostał pracę gdzieś indziej i musieliśmy się przeprowadzić. Wtedy poznałem Dianę. A teraz, wróciłem na dawne miejsce i mieszkam w tym samym domu, co mieszkaliśmy wcześniej. Odnowiłem go i wygląda całkiem nieźle.

-Co próbujesz przez to powiedzieć.?- Zmarszczył brwi.

-To, że masz się nie zbliżać do Caven. Masz omijać ją z daleka. Chciałeś pomóc. Okej, dziękuję za dobre chęci, ale sami damy sobie radę. Nie masz prawa jej skrzywdzić.- Warknąłem i podszedłem do kasy. Wracając myślałem o Dianie i Maliku. Nie.. nie, oni nie mogą się polubić, czy, nie daj Boże zakochać się w sobie. Widziałem, jak patrzył na nią, a ona prawie nim zauroczona. Wróciłem do domu, gdzie było dziwnie cicho. Lecz wchodząc na górę usłyszałem cichy szloch z pokoju Diany.

-Diana.?- Spytałem wchodząc do jej sypialni. Ujrzałem ją całą zapłakaną, siedzącą nad pudełkiem. Podszedłem bliżej i uważniej spojrzałem na rzeczy, które się w nim znajdowały. Głównie zdjęcia, ale też niektóre przedmioty takie jak: muszelki, kartki i… skrawek drewna z o ile się nie mylę gitary. Jej gitary. Pamiętam, że oddałem jej swoją starą gitarę, gdy nauczyła się na niej grać.

-Nie dałam rady. Musiałam..- Spojrzała na mnie i załamując głos znów pogrążyła się w płaczu. Usiadłem naprzeciwko niej.

-O co chodzi.?

-Stwierdziłam, że to pudełko rozpakuję później… jak będę mieć czas. Stwierdziłam, że się zdrzemnę, ale to pudło nie dawało mi spokoju, więc je otworzyłam i zaczęłam przebierać między zdjęciami..- Skinąłem głową na znak, że rozumiem i sięgnąłem po ten skrawek drewna, który przykuł wcześniej moją uwagę. – To było wtedy, gdy zdecydowałam się skończyć z graniem i śpiewaniem. Połamałam twoją starą gitarę, którą mi dałeś na kawałki. Ale kiedyś jak sprzątałam to zauważyłam jeden z nich.

Widocznie nie wyrzuciłam ich wszystkich. Wzięłam go.. pomyślałam, że kiedyś będzie coś znaczył.- Uśmiechnęła się delikatnie, czyli jednak pamiętała.!

-Teraz znaczy.- Oddałem jej uśmiech, a po chwili tarzaliśmy się razem po ziemi zwijając się ze śmiechu. Nie wiem, co nas tak bardzo rozbawiło, ale skończyliśmy się śmiać dopiero po 10 minutach. Spojrzałem na zegarek- 13;48. Zszedłem do kuchni i zabrałem się za przygotowywanie czegoś do jedzenia podczas gdy Diana brała prysznic.

>perspektywa Diany<

Musiałam otworzyć to pudło. Inaczej nie dała by mi spokoju myśl, że to stoi sobie spokojnie, a ja już zapomniałam co tam jest. Miałam rację, wspomnienia wróciły z większą siłą, niż przypuszczałam.  Dobrze, że mam kogoś takiego, jak Niall. Myślę, że wkrótce zacznę żyć dniem dzisiejszym i przyszłością, a nie będę rozdrapywać starych ran, które i tak pozostawiły po sobie wiele blizn.

Poszłam pod prysznic chcąc  zmyć z siebie te złe wspomnienia. Umyłam włosy i nałożyłam olejek, dzisiaj idę z Horanem do klubu, więc muszę się porządniej odświeżyć. Założyłam ubranie i zeszłam do przyjaciela.

-Diana pomocy.!!- Wykrzyknął z kuchni, od razu tam pobiegłam, by sprawdzić, co się stało. Zobaczyłam Niall’a stojącego przy kuchence z patelnią w ręku.

-Tak w ogóle to.., co to ma być.? – Przekręciłam głowę w bok. Na patelni leżała jakaś papka w kolorze pomarańczy i czerwieni. Coś, jak sos, ale nie bardzo wiedziałam co to.

- No… bo ja próbowałem zrobić nam obiad, ale coś mi nie wyszło.- Podrapał się po karku i odłożył patelnię, chciał wyrzucić jej zawartość do kosza, lecz szybko mu w tym przeszkodziłam.

-Zostaw.! Może coś da się z tego zrobić.- Wzięłam łyżkę i spróbowałam. – Masz makaron.? – Chłopak kiwnął głową i podał mi paczkę z makaronem. Po 15 minutach wszystko było gotowe, a Niall cały czas patrzył na mnie z ustami lekko rozszerzonymi i wytrzeszczonymi oczami.

-Jak ty to zrobiłaś.?- Spytał z niedowierzaniem.

Wzruszyłam ramionami i z uśmiechem odparłam: - Ma się ten talent.

 Zaśmiałam się i usiedliśmy razem do stołu, by zająć się jedzeniem. W sumie, było całkiem dobre. Po obiedzie poszłam do swojej sypialni, by dokończyć rozpakowywanie. Przypomniał mi się klucz, który leżał na szafce nocnej. Sięgnęłam po niego i postanowiłam poszukać jakichś zamkniętych drzwi, czy czegoś podobnego.

-Ten kluczyk jest do tamtego pomieszczenia.-  Tak nagle zjawił się w moim pokoju i wskazał na dziwne wklęśnięcie w ścianie i wziął ode mnie klucz. – W tym pokoju możesz zrobić, co tylko zechcesz. Pomyślałem, że mogłabyś wrócić do grania, śpiewania albo zająć się czymś i

-Dziękuję.!- Przerwałam mu mocno go przytulając. Zaśmiał się i pocałował w czubek głowy po czym wyszedł zostawiając mnie samą. Przekręciłam kluczyk w drzwiach i lekko je pchnęłam, by je otworzyć. Moim oczom ukazało się puste pomieszczenie z paroma półkami. Szybko wróciłam po pudło z różnymi pamiątkami po dawnych czasach i zaczęłam wypakowywać. Przez około 30-40 minut zrobiłam całą jedną ścianę w zdjęciach. Drugą zapełniłam napisami, lub różnymi rysunkami, a na półkach poustawiałam resztę rzeczy. Nie wygląda najgorzej, lecz gdy pojawi się jeszcze więcej szpargałów- będzie nawet ładnie. Postanowiłam poinformować mojego przyjaciela, że powracam do grania na gitarze i śpiewania. Myślę, że się ucieszy. Nagle coś zawibrowało z mojego telefonu dając znak, że dostałam sms’a. Otworzyłam wiadomość i ukazał mi się nieznajomy numer. A wiadomość brzmiała tak:

              Chciałbym cię jeszcze kiedyś zobaczyć..

                                                 Zayn xx

Lekko się zdziwiłam treścią tego sms’a. Zayn.? Ten Zayn.? Zayn Malik.? Sama się sobie dziwiąc odpisałam mu:

  Cóż.. może dzisiaj.?


Pokręciłam głową i rzuciłam telefon na łóżko. Dlaczego to robię.? Przecież Zayn ma pewnie dużo pacjentów, a ja.. Z resztą. Nie mam po co się martwić o niego. O siebie prędzej powinnam. Po co się chcę z nim spotkać.? Po co musieliśmy trwać w rej niezręcznej chwili, by później złączyć nasze usta w pocałunku. Po co mnie przytulił.? Jaki w tym on sam miał cel.? Nie sądzę, że robi tak ze wszystkimi pacjentami.



                                     Myślę, że godz.16 w SO.!Coffe będzie idealnie.
–odpisał. Westchnęłam spoglądając na zegarek stojący na szafce, 15;49. Szybko zgarnęłam torbę i wybiegłam z domu mówiąc Niall’owi, że będę za pół godziny. Do kawiarni dotarłam 4 minuty po 16. Chyba Zayn nie będzie się denerwował, że się spóźniłam.

-Przepraszam za spóźnienie, panie Malik.- Mruknęłam wyciągając dłoń do mulata. Choć wiele razy mówił mi, że mam mówić po prostu Zayn, postawiłam na formalność. Mam nadzieję, że dużo czasu mi nie zajmie, jak i też, że jest to po prostu dopełnienie wszystkich potrzebnych rzeczy, bym „wyzdrowiała”.

-Przypomnę, jestem Zayn.- Odrzekł powoli i ucałował zewnętrzną część mojej dłoni nie zwieszając wzroku z moich oczu. Szybko zabrałam swoją dłoń i usiadłam na swoim miejscu naprzeciwko chłopaka.- Nic się nie stało, mogę czekać na ciebie miesiącami..

-Tak um.. o co chodzi, że chciałeś się ze mną spotkać.?- Spytałam lekko zmieszana wcześniejszym zachowaniem chłopaka.

-Coś podać.?- Przerwała nam dość niska, ruda dziewczyna w brązowym fartuszku.

-Am.. ja dziękuję. – Odparłam uśmiechając się.

-Dwie latte.- Skinął głową Malik do kelnerki.

-Chcesz wypić dwie kawy.? Nie dają tutaj najmniejszych kubków, a ja nie mam zamiaru jej pić.

-Wypijesz.

-Nie.

-Tak.

-Nie.

-Proszę bardzo. Dwie latte.- Znowu naszą „kłótnie” przerwała ta sama dziewczyna. Podziękowałam za kawy i przysunęłam swoją pod nos chłopaka. Nie mam zamiaru jej pić.

-Przyszłam tu tylko na chwilę, więc jeśli pan chciał ze mną porozmawiać o czymś ważnym, to proszę bardzo nie marnować mojego, jak i z pewnością pańskiego cennego czasu. – Mruknęłam nadal wpatrując się w mulata.

-Posłuchaj mnie Diana. Oboje dobrze wiemy, że nie na długo dasz sobie radę. – Pochylił się w moją stronę.

-Do czego pan zmierza.?- Uniosłam jedną brew.

-Zróbmy tak: ty będziesz miła dla mnie, ja ci pomogę.

-Dziękuję za pańską pomoc. Już jej doświadczyłam. Jak na razie nie potrzebuję zbędnego ładunku na moim pokładzie. Życzę miłego dnia.- Uśmiechnęłam się lekko i wstałam, by szybko wyjść z tej kawiarni. Miałam go już dość. Co on sobie myślał, że jakiś szantażyk pomoże.? Oj nie kolego, tak to ja się nie będę z tobą bawić.

-Nie skończyłem.- Zatrzymał mnie chwytając za nadgarstek.

-A ja tak.- Warknęłam uwalniając się z jego uścisku. Zarzuciłam włosy na plecy i wyszłam z SO.!Coffe. Strata czasu, i tyle>pomyślałam wracając do domu.

-Gdzie ty jesteś.?- Odebrałam połączenie od Niall’a, a ten od razu wybuchł.

-Ja.. um musiałam się spotkać z tym Malikiem, ale strata czasu tylko, więc zaraz będę.- Odparłam.- To paa.- Rozłączyłam się i wsunęłam z powrotem telefon do kieszeni. Nie wiem, po co Zayn chciał mi nadal pomóc. Przecież wszystko już jest okej. Nie wrócę do tamtego szpitala. Wróciłam do domu i postanowiłam od razu pójść na górę. Była już 16;17, co znaczyło, że mam jeszcze przynajmniej trzy godziny na wyszykowanie się. Spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że potrzebuję czegoś więcej, jak zrobienie fryzury, paznokci i wybranie ubrania. Chociaż i tak nie miałam żadnej sukienki, w której mogłabym pójść.

-Niall.!!- Krzyknęłam, by ten mógł mnie usłyszeć. Po chwili przyjaciel znalazł się w wejściu do mojego pokoju. – Nie mam żadnej sukienki do tego klubu, mógłbyś pojechać ze mną na zakupy.? – Spytałam.

-Serio.? A nie masz żadnej.? Albo czegokolwiek, co mogłabyś założyć.? – Westchnął, a ja pokręciłam głową. – No, a to.? W tym nie możesz iść? – Spojrzał na moje ubranie, które miałam teraz na sobie.

-Oczywiście, że nie. Poza tym, tam będą twoi znajomi, muszę jakoś wyglądać.- Rzuciłam i pobiegłam po torbę. – Możemy już iść.

-Ale mi się nie chce…

-Dalej, dalej Horan. Nie marudź, tylko chodź.!- Krzyknęłam i wyciągnęłam go z domu. Zakluczył drzwi i ruszyliśmy jego srebrnym Bentley’em do centrum handlowego.



***Dwie godziny później***

-Chodź jeszcze tu. Ostatni sklep.- Pociągnęłam za rękę blondyna. Po 5 minutach znalazłam się w przymierzalni z pięcioma różnymi sukienkami. Przymierzałam jedną po drugiej, Niall chwilę później podał mi jeszcze jedną. Wytrzeszczyłam oczy na widok ceny, która widniała na metce.

-Weź mi to z oczu.! Nawet tego nie założę. Jest za droga..- Krzyknęłam. Zakrywając oczy ręką. Chłopak zaśmiał się i wcisnął mi ją ponownie w ręce.

-Nie dramatyzuj. Kupię ci ją.- Odparł i odszedł od przymierzalni. Westchnęłam i ubrałam sukienkę.  Była idealna. Wyszłam uśmiechnięta z przymierzalni kierując się do strefy z butami.

- Co jeszcze.?- Krzyknął Horan wracając się do mnie.

-Buty kochanie, buty.- Uśmiechnęłam się i wzięłam piękne szpile. – Pasują.! Bierzemy.!- Krzyknęłam uradowana i powędrowałam do kasy. Gdy zapłaciliśmy za zakupy postanowiliśmy wrócić do domu. Wróciliśmy o 18;30. Niall powiedział mi, że wychodzimy o 20:30 , więc miałam dwie godziny by się uszykować. Pobiegłam od razu na górę  i rzuciwszy torby zaczęłam wyjmować zakupy. Wyciągnęłam sukienkę i buty, które miałam zamiar założyć dzisiaj, a resztę wrzuciłam do garderoby. Wzięłam jeszcze prysznic, ułożyłam włosy i zrobiłam makijaż. 19;15. Nie miałam pojęcia co zrobić, więc napisałam sms’a do Zayn’a. Miałam poczucie winy, że tak źle się zachowywałam w stosunku do niego w SO.!Coffe.



Przepraszam za moje zachowanie w SO.!Coffe. Jednak nadal nie rozumiem, dlaczego chcesz mi jeszcze pomagać. Nie wrócę już do tego szpitala, więc czego się martwisz.?                                 

                                           Diana.

Miałam nadzieję, że nie odpisze, a po prostu odczyta wiadomość. Nie chciałam psuć sobie wieczoru, jednak moje marzenia nie były do spełnienia, bo chwilę później przyszedł sms od Malika.





Nie ma sprawy, rozumiem Cię. Problem tkwi w tym, że Waller robi wszystko, by cię znaleźć. Chce, byś tam wróciła. Chcę ci pomóc, bo coś mi się zdaje, że nie tylko jesteś moim pacjentem, a kimś więcej.

                                   Zayn xx.

Kimś więcej.? W takim razie kim.? Poza tym.. dlaczego Waller chce mnie tam zamknąć.? Bez większego zastanowienia wybrałam numer Zayn'a i czekałam, aż odbierze.

-Taa.?- Usłyszałam charakterystyczny dla niego głos.

-Um.. cześć, tu Diana. Diana Caven.

-Przecież mówiłem ci, że nie masz się czego martwić. Wszystko jest okej.

-Tak.. wiem, ale chciałam się coś spytać.

-Więc.?

-Dlaczego Waller chce mnie zamknąć.?  Co ja mu takiego zrobiłam.?

-Wystarczy to, że żyjesz.- Westchnął. - Słuchaj Diana...chciałbym ci pomóc, to tyle. Wiem, do czego jest zdolny James. Znam go trochę i się o ciebie boję.

-A kim ja jestem, że jestem kimś więcej niż twoim pacjentem.?

-Er..- Zawiesił się, po czym dodał.: - Spotkajmy się jutro o 13 w parku na WaterBerry 20. Chcę ci coś powiedzieć. Muszę kończyć, cześć księżniczko.- Cmoknął w słuchawkę i się rozłączył. Nic z tego nie rozumiałam. No, może poza tym, że Waller coś do mnie ma. Ale nic więcej.

-Diana.?- Usłyszałam głos Niall'a w drzwiach, więc szybko się odwróciłam.

-Tak.?

-Wychodzimy wcześniej, okazało się, że wszyscy już jadą, a tylko ja pomyliłem godziny. Za 10 minut na dole.- Oznajmił po czym wyszedł. Poprawiłam włosy i wyszłam ubrana za Niall’em. Dotarliśmy punktualnie na tą godzinę, o której mieliśmy się wszyscy spotkać. Niall poprowadził mnie na przód kolejki i odwrócił się do mnie, że prawie na niego wpadłam.

-Wszyscy już są

-Niall.? Kolejka..- Odparłam próbując przekrzyczeć tłum wzbierający się za nami.

-Znajomości, mała.- Mrugnął do mnie i podszedł do trzech ochroniarzy stojących przy wejściu.

-Loża 13.- Odparł spokojnie i przybił piątki z facetami. Zmierzyli mnie wzrokiem, na co się zarumieniłam.

 Nie lubiłam spojrzeń mężczyzn, którzy tak po prostu pozwalali sobie na te przywileje. Weszliśmy do klubu, do moich uszu doszły bity muzyki, nie byłam przyzwyczajona do tego typu imprez. W ogóle nie byłam przyzwyczajona do wszystkiego. Siedzieć albo w psychiatryku, albo na obrzeżach miasta, to nie to samo, co teraz robię. Weszliśmy po schodach do loży, w której rzekomo mieli siedzieć przyjaciele Niall’a. Martwiłam się, że mogą mnie nie polubić.. Nie każdy chce spędzać czas z dziwną dziewczyną całą w bliznach. Na kanapach siedzieli trzej chłopacy, a razem z nimi dwie dziewczyny. W sumie- trzy, lecz z początku nie rozpoznałam tej trzeciej. Jej płci nie chciałam określać, i nawet się nie dało, ponieważ wyglądała dość dziwnie. Niebiesko-fioletowe włosy, kolczyki w przeróżnych miejscach i czarne soczewki zapełniające całe oko. Whow..nigdy takiej osoby nie widziałam.

-Od lewej: Harry, Zoey, Kimberly, Louis, Perrie I...- Wskazał palcem wszystkie osoby, przywitałam się z nimi krótkim „cześć”.

-Zayn.- Dokończyłam za przyjaciela. On dobrze wiedział kto to, lecz nie spodziewał się go w tym miejscu.  Ja także wszędzie bym poznała jego czekoladowe tęczówki i uśmiech, nawet w tym świetle.

-A ona co.? Skąd ty się wzięłaś dziewczyno.?- Spytała Perrie spoglądając na mnie. No tak.. wszystkie dziewczyny w obcisłych sukienkach, albo innych skąpych strojach, a ja w tej sukience.. Musiałam idiotycznie wyglądać.

-Zostaw ją Edwards. Diana całkiem nieźle wygląda.- Mruknął Zayn. Uśmiechnęłam się do niego lekko i spojrzałam na Niall’a.

-Idę po drinki, nie ruszaj się stąd.- Pokiwałam głową i znów zwiesiłam wzrok na swoje splecione nerwowo palce.

-Zatańczysz.?- Nagle przede mną znalazł się chłopak o lokowatych włosach, który, jak pamiętam, miał na imię Harry. Chwycił mnie za rękę, a po chwili znaleźliśmy się na dole, na parkiecie. Wolna piosenka rozbrzmiała w ogromnym pomieszczeniu, ręce chłopaka wędrowały coraz niżej i zatrzymały się nieco niżej talii.

- Pezz ci zazdrości. -Wymruczał.

-Nie rozumiem.?

-Wcale nie wyglądasz dziwnie. Perrie ci zazdrości.- Jedna jego ręka znalazła się na moim policzku, czerwone światełko zapaliło się w mojej podświadomości. To już za dużo.! Za dużo.! Krzyczałam w myślach. Przed oczami stanęły mi te wszystkie chwile, które za wszelką cenę chciałam wymazać z mojej pamięci.

-Nadal nie wiem o czym mówisz.- Pokręciłam głową, a jego ręce znalazły się na mojej pupie. Próbowałam się wyrwać z silnego uścisku bruneta, lecz ten nawet nie drgnął.

-Myślę, że Diana ma już dość.-Oboje usłyszeliśmy twardy głos Malik’a, który odepchnął Harrego.

-Dobra, spokój.- Splunął brunet i dodał patrząc na mnie: - Z panienką się jeszcze spotkam.- Uśmiechnął się i odszedł.

-Nie zrobił ci nic.?- Spytał mulat z troską w głosie, pokręciłam głową, lecz w duchu byłam rozbita na małe kawałki. Moja klatka piersiowa unosiła się nierównomiernie zdradzając mój wewnętrzny stan. „Przecież to tylko dotyk. Nic się nie stało. Nic mi nie zrobił”. Próbowałam powtarzać to sobie w myślach. Sama siebie okłamywałam. Prawda była taka, że zrobił za dużo, niż bym tego chciała.
Zayn chwycił moje obie ręce i ułożył je sobie na szyi,  swoje przeniósł w to samo miejsce, co Harry, ale nie próbował zejść niżej. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy wpatrując się w siebie nawzajem. Jego oczy były tak hipnotyzujące, że można byłoby się w nich zakochać. Można, ale ja tego nie zrobię. Pokręciłam głową, by odpędzić się od rozmarzania. To zwykły taniec..

-Nad czym myślisz.?- Spytał przekrzywiając lekko głowę.

-Skąd znasz Niall’a i Harrego.?- Spytałam. Nie myślałam nad tym, ale to pytanie także znalazło sobie miejsce w mojej głowie.

-Cóż.. można powiedzieć, że znaliśmy się wcześniej, a dopiero teraz się jakoś spotkaliśmy. Harry to mój kumpel od lat.- Uśmiechnął się do mnie a ja skinęłam głową.

- Nie sądziłem, że taka dziewczyna jak ty może się tu znaleźć.- Szepnął Zayn zawijając mi jeden kosmyk za ucho.

-Pozory mylą.- Odparłam odsuwając się od mulata, by po chwili znaleźć się w loży.
Notka: Rozdział znów trochę dłuższy.! Jeśli pasują Wam takie długości, to z chęcią będę takie pisać, lecz potrzebuję trochę więcej czasu i komentarze też by się przydały ;D

Jak widzicie, dodałam tytuł do rozdziału, będą się one pojawiać, a zaraz pojawią się przy poprzednich rozdziałach. Jedyne, co mogę Wam zdradzić, to to, że w następnym rozdziale pojawi się Chris. Hahah, ciekawe co się będzie działo.
Myślę o nowym wyglądzie bloga, teraz pracuję nad tłem, podawajcie mi propozycje, co mogę jeszcze umieścić na stronie : ) Nie wiem dlaczego, ale sądzę, że końcówka wyszła jakoś gorzej od reszty. Jak na razie te rozdziały mogą się nieco wymijać z treścią prologu, ale nie martwcie się, wszystko będzie tak, jak zapowiada prolog.! ;D Zastanawiam się też, nad dodaniem zakładki, która będzie Was informować o terminach kolejnych rozdziałów. Będę ją uzupełniać regularnie tak, byście mogli być na bieżąco.
Kocham Was misiaki.!! ;*/Wikuu

PS.:Co do Diamond'a, to nie tak, że zaniedbujemy go dla naszych blogów z Natt. Chociaż.. no dobra, może trochę xD Ale chodzi tu przede wszystkim o nasze prywatne stosunki, które nie są teraz najlepsze. Tak więc z kolejną częścią możecie sobie troszkę poczekać, ale obiecujemy, że część będzie dłuższa, i może będzie jakaś niespodzianka.! Ale musicie być cierpliwi i zrozumieć naszą sytuację.

3 komentarze:

  1. Kiedy nowy rozdział?? to jest zaje... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super to jest :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Już sie nie moge doczekac kolejnego rozdziału :***

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje do dalszej pracy, Dla Ciebie to najwyżej minuta, a dla mnie bardzo wiele c;