Ten rozdział jest nieco wulgarny, więc czytasz na własną odpowiedzialność c:
> perspektywa Zayn'a<
Nie sądziłem,
że spotkam tam Dianę. A już tym bardziej Niall’a. Nie lubiliśmy się od dziecka.
Ja mu zazdrościłem tego wszystkiego. Kasy, dobrze ułożonych rodziców.. tej
perfekcji. A ja od małego byłem nieudacznikiem i poszedłem w te, a nie inne
ślady. Choć mieszkaliśmy na tej „bogatej” dzielnicy, w naszym domu się nie
przelewało. Mam jeszcze dwie siostry. Waliyh’ę, i Moris. Mo jest najmłodsza z
naszego rodzeństwa, ma 13 lat.
-Ej stary.!-
Dostałem kuksańca w ramię od Hazzu.
-Co?!-
Warknąłem. Nie miałem już ochoty na imprezowanie.. W ogóle na nic nie miałem już
ochoty.
-Pytałem, czy
wiesz, gdzie jest Diana..
-Nie.
-Jejku..
tylko pytam, a tak w ogóle, to nie ma Pezz i jej, więc- Nie dosłyszałem, bo
moje nogi od razu się zerwały do biegu i popędziły szukać uroczej brunetki i
tego farbowańca, co się do mnie przystawiał.
-Diana.!-
Krzyknąłem odnajdując dwie dziewczyny bijące się przed toaletą damską.
-Zabierz ode
mnie te łapy suko.!!- Krzyczała Perrie próbując oderwać się od Diany.
-To nie ja nią
jestem, tylko ty!!- Zawołała brunetka i otrzymała mocne uderzenie w twarz z
pięści. Będzie siniak..pomyślałem. Ale zamiast o tym myśleć, mogłem tą bójkę
przerwać. Choć.. nie powiem, ciekawie wyglądała walka pomiędzy dwiema lekko
wstawionymi dziewczynami.
-Ej ej ej
ej.!!! Co tu się dzieje.?!- Spytałem podnosząc głos i łapiąc od tyłu w talię
szarooką.
-Chciałam
wejść do łazienki, ale ta dziwka powiedziała, że dla takich dziwadeł nie ma
łazienek i że na innych miejscu ona by uciekała przed takim psycholem, jak
ja.!!- Wykrzyczała Diana po czym schowała swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi.
Biedactwo..
-Pezz.? Masz
mi coś do powiedzenia.?!- Spytałem spokojnie Edwards.
-Nie Zayn…
-W takim
razie odejdziesz teraz grzecznie i wyjdziesz z klubu.- Czułem się potwornie
głupio. Jakbym był nauczycielem, który próbuje rozdzielić dwóch bijących się
chłopców.
-Wszystko
okej.?- Spytałem odchylając lekko głowę brunetki, by móc na nią spojrzeć.
Szczerze? Wcale nie wyglądała okej.
-Niech
zostanie. Ja pójdę. I tak już mam dość.- Mruknęła próbując się ode mnie
odkleić.
-Nie tak
szybko malutka. Zawiozę cię.- Odparłem i podniosłem ją na ręce. Wysłałem sms’a
do Harrego i reszty chłopaków, że już nie wrócę do nich tej nocy. Wsiadłem do
samochodu uprzednio usadzając lekko spitą Dianę na siedzeniu obok. Widziałem,
jak odlatywała. Taka zmęczona..
>perspektywa Diany<
Nigdy się nie
biłam. No, tylko teraz mnie coś poniosło. Nie moja wina, że to „Coś” nie może
mnie znieść. Nie będę jej dupy lizać.! Byłam strasznie zmęczona. Powieki same
się zamykały, a ciało zupełnie opadło z sił. Mój obolały policzek i brzuch
dawały o sobie znać. W ostatniej minucie usłyszałam chrypliwy głos Malika:
-Your hand fits in mine like it's made just for me-
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your
cheeks.
And it all makes sense to me.
I know you've never loved the crinkles by your eyes,
when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.*- Pod koniec po prostu usnęłam. Powieki
stawały się coraz cięższe i cięższe. Jedyne, o czym teraz marzyłam, to je
zamknąć i słyszeć cały czas jego ciepły głos.
>perspektywa Zayn'a<
Nie wiem, co
mnie wzięło, bym jej jakieś ckliwe teksty śpiewał, ale fakt, że spała spokojnie
obok mnie rozwiał całe wielkie ego i dałem się ponieść. Od razu, gdy zasnęła
przestałem. Nie bardzo mi się podobało śpiewać.. nie. Przez większą chwilę
zastanawiałem się, gdzie pojechać, do mnie? Czy do Horana. Jestem pewien, że ta
ciota już wróciła do domu. Jednak coś nie pozwalało mi jej tam zawieść.
Postanowiłem wrócić z nią do mnie. Położyłem dziewczynę delikatnie na łóżku w
moim pokoju i okryłem białą pościelą. Poszedłem do gabinetu, by choć trochę
popracować. Mocno się zadłużyłem i trzeba to teraz nadrabiać.
-Charlotte.!!-
Do pokoju weszła niskiego wzrostu kobieta. Przywitałem ją skinięciem głowy i mruknąłem:-Jedną
kawę bez cukru. Czarną.- Skinęła głową i szybko wróciła do kuchni. Po 5
minutach byłem gotowy, by zacząć pracować.
*3 godziny
później*
Minęło tyle
czasu, a Diana nadal śpi. Może coś jej jest? Może coś się jej stało poważnego?
Nie Zayn.. to na pewno nic złego.- odpowiedziała mi podświadomość. Zauważyłbym.
-Panie Malik,
dziewczyna się już zbudziła.
-Dzięki,
Charlotte.- Mruknąłem i zakończyłem pracę na dziś. Jestem zbyt zajęty myślami o
Dianie. Wszedłem cicho do pokoju i zauważyłem ją stojącą przed wielkim oknem.
-Nikt mnie
już nie chce, prawda?- Spytała pociągając nosem. Westchnąłem cicho i podszedłem
na tyle blisko, by usłyszeć jej cichutkie łkanie.
-To nie
-A jak?!
Powiedz mi jak?!- Wyprzedziła mnie.
-Zasnęłaś,
więc cię wziąłem do siebie.!- Krzyknąłem
-Rozebrałeś
mnie..
Uśmiechnąłem
się pod nosem i odparłem:- Chyba nie chciałaś spać w tej sukience?! No chociaż
widoki były ładne to- Dostałem poduszką w łeb.. Dobra, dobra okej. Należało mi
się.. Sięgnąłem drugą poduszkę i uderzyłem lekko jej główkę. Przez 15 minut
biliśmy się na poduszki. Cała sypialnia była zasypana mniejszymi i większymi
piórkami.
-Głodna
jestem..- Mruknęła słodko, oboje wstaliśmy i zeszliśmy do kuchni.
-Większego
apartamentu się mieć nie dało, nie, Malik?!- Zaśmiała się brunetka rozglądając
się.
-Noo…dało
się, ale chciałem zostawić trochę pieniędzy.- Zawtórowałem jej i podsunąłem
talerz z kurczakiem.
-Myślę, że będzie smakować.- Mruknąłem i zająłem się swoją
porcją.
-Ja się już
będę zbierać.- Rzuciła Diana schodząc ze stołka przy wysepce kuchennej.
-Mogę cię
podwieźć.
-Nie..
dzięki. Już i tak dla mnie wiele zrobiłeś, nie chcę cię narażać.- Weszła do
mojej sypialni, a chwilę później zeszła na dół w celu ubrania butów.
-Możesz mi
coś wytłumaczyć?!- Wystrzeliłem nagle, gdy Diana już trzymała rękę na klamce.
Przekręciła głowę w bok i wbiła we mnie swoje pytające spojrzenie.- Dlaczego
raz jesteś agresywna wobec innych, bijesz się, chwilę później szukasz u mnie
schronienia, myślę, że próbujesz się schować sama przed sobą, bo nie wiesz
czego chcesz. To głupie cięcie się nic ci nie da, nie rozumiesz?! W niczym ci
nie pomoże.! Chciałem wziąć cię do domu, byś mogła się ze spokojem wyspać.
Chciałem pokazać ci, że zasługuje na ciebie.! Ale nie, bo twoje wielkie ego nie
pozwala ci choć na chwilę zapomnieć o wszystkim.! Zachowujesz się, jak
księżniczka. Mogłabyś choć uszanować to, że w ogóle cię tu zabrałem. Takiej
dziewczyny nikt nigdzie nie powinien zabierać.! Nie powinienem był cię w ogóle
wypisywać z tego szpitala.! Mogłaś tam zgnić.!!- Wszystkie słowa wykrzyczałem
jej wprost tak szybko, że nie miałem czasu nawet, by się nad nimi zastanowić.
Jedyne co widziałem, to jej szare oczy przepełnione strachem, a chwilę później
łzami. – Przestań ryczeć tylko mi coś odpowiedz.!- Krzyknąłem, a zaraz za moim
głosem usłyszałem charakterystyczny Plask.! na jej policzku, chwilę potem
dostrzegłem pierwsze ślady. Co ja kurwa zrobiłem.. Rozpłakała się i jedyne co powiedziała to:
-Nie życzę
sobie, byś tak do mnie mówił. Jeśli sądzisz, że mogłam tam zgnić, to czemu mnie
tam teraz nie zawieziesz?!- Mruknęła załamując głos. Znowu chciała wyjść, lecz
byłem szybszy i złapałem ją mocno za nadgarstek, w wyniku czego pisnęła.
-To nie jest
koncert życzeń ,skarbie. Teraz pójdziesz do łazienki, przebierzesz się w to, co
da ci Charlotte i zejdziesz na dół, by mnie przeprosić.- Warknąłem do jej ucha
i rzuciłem do przodu. Poszła potulnie w stronę pokoju mojej pracownicy, a potem
weszła do łazienki.
Głupia suka
nie będzie mną tu rządzić.! I w tym mogłem jej przyznać rację, mogłem ją tam
kurwa zawieźć.! I tak nie mam po co już tam wracać, więc nie będę miał z nią problemu.
>perspektywa Diany<
Uderzył
mnie.. Ten popierdoleniec mnie uderzył.. gdy weszłam do łazienki natychmiastowo
zamknęłam się w niej i wyciągnęłam telefon.
-Ni..Niall..
Nialler..-Miałam załamany głos i ledwo co wykrztusiłam jego imię przez łzy, gdy
odebrał.
-Co się stało?
Gdzie ty jesteś.?!- Krzyknął od razu.
-Uspokój się,
ja…. Malik.. on, on mnie zabrał do siebie.. przenocowałam u niego, ale gdy
chciałam wyjść, on mnie uderzył..- Rozpłakałam się po raz kolejny.
-Niech go
tylko dorwe.!!!- Wkurzył się..- Gdzie jesteś??
-Nie wiem..
-Dobra, czekaj,
wiem. Będę za 10 minut.- Szybko się rozłączył, a ja otarłam łzy. Przebrałam się
w ubrania, które przygotowała mi ta cała Charlotte. Zwykłe szorty i bluzka.. Po
chwili usłyszałam, jak ktoś zbliża się do drzwi łazienki.. Ciężkie kroki
świadczyły tylko o tym, że był to Zayn. Pomimo tego, że się zamknęłam od środka,
łazienka stała otworem, a ja w środku niej. Teraz dzieliło nas zaledwie tylko
kilka kroków.
-Nie sądziłaś
chyba, że jak się zamkniesz to nic ci nie będzie.- Zaśmiał się i uniósł do góry
maluśki kluczyk.. Podchodził coraz bliżej do mojego kruchego ciała. – Co ja ci
zrobiłem…- Pogłaskał mnie po zaczerwienionym policzku i otarł pojedynczą łzę, wszystko
byłoby okej, gdyby nie ponowne uderzenie. Teraz było mi już wszystko jedno.
Poliki zaczęły mnie piec, nie tylko od palących łez, lecz także od uderzeń
mulata. Ciało stało się bezwładne, i teraz mogłam liczyć albo na szybkie
przybycie przyjaciela, albo na miłosierdzie ze strony Zayn’a. Doczekałam się
tego drugiego. Niall po 5 minutach wtargnął do łazienki, a zaraz za nim
pokazała się zrozpaczona gosposia.
-Ja… mu
mówiłam, że jest pan zajęty, ale
-Zamknij się
Charlotte, wracaj do pracy!- Warknął do niskiej blondynki i skierował wzrok na
Niall’a.
-Zostaw ją
Malik, jeśli ci życie miłe.
-Oh Niall..
Myślisz, że tak po prostu sobie wejdziesz do mojego apartamentu i oddam ci ją?-
Zaśmiał się kpiarsko.
-Prosiłem, nie posłuchałeś, inaczej rozmawiać
nie będziemy.- Krzyknął blondyn i rzucił się na mulata. Okładał go pięściami,
uważając, bym ja przypadkiem nie dostała. W końcu podeszłam od tyłu do Niall’a
i chwyciłam go za ramię, lecz w tym samym momencie chłopak zamachnął się, i
zamiast uderzyć z całej siły Malik’a, uderzył mnie z łokcia. Cofnęłam się o
parę kroków i wpadłam w objęcia Charlotte, która cały czas stała i patrzyła na
to.
-Sam
próbujesz ją uratować i ją bijesz? Whoow, stary, niezły jesteś.- Zawołał
śmiejąc się Zayn. Wiedziałam, że go wszystko boli, ale próbował to zatuszować
śmiechem. Tym głupim śmiechem..
-Idź
dziewczyno, jeśli chcesz uciec. Noo.. idź.- Pogoniła mnie gosposia i wybiegłam
z apartamentu. Wydawało mi się, że nie wiem, jak trafić do centrum, a co
dopiero do domu przyjaciela, ale po 10 minutach szybkiego biegu dotarłam pod
drzwi. Wyjęłam spod wycieraczki klucz i chwilę potem znalazłam się w środku.
Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej. Domyślałam się, że niedługo Niall
wróci, ale nie chciałam z nim rozmawiać, w ogóle nie chciałam nikogo widzieć.
No.. jedyne co, to coś, co zawsze mi pomaga.
-Głupie
dziwadło.. dla mnie nie powinno być nigdzie miejsca.. jestem taka głupia..-
szeptałam sobie wyzwiska, które poleciały na mnie w ciągu tych parunastu
godzin.- Nie powinnam być nigdzie zabierana.. powinnam zgnić w tamtym
szpitalu..- Kolejne dwie kreski w poprzek nadgarstka. Pierwsze łzy opadające na
zakrwawioną rękę. Później już nic nie odczuwałam. Po prostu robiłam coś, co od
dawna chciałam porzucić, coś, przez co nie mogłam być normalna.. Po pół
godzinie usłyszałam trzask zamykanych drzwi, wrócił. Przełknęłam ślinę, bo
tylko na to było mnie stać. Nawet nie wstałam, by opatrzeć rany. Po prostu
siedziałam przy ścianie pozwalając, by krew razem ze łzami spływały po mnie.
Robiło mi się słabo, w uszach słyszałam szum i ciche dźwięki wydawane przez
świat.
-Diana.!!!!-
usłyszałam ryknięcie Horana za drzwiami. Nic nie odpowiedziałam, chwilę potem
drzwi otworzyły się, i stanął w nich zdenerwowany Niall. – Co ty..- Mruknął
podchodząc do mnie. Popatrzyłam na niego tępo nic nie mówiąc. Wziął mnie na
ręce i w ubraniach, tak jak mnie zastał- włożył do wanny, a z prysznica polała
się zimna woda. Nie wiem po co mu to było. Z każdą chwilą moje ciało robiło się
coraz bardziej bezwładne.
-Obudź się.!!
Obudź się, słyszysz.?!!- Krzyczał ciągle Niall próbując przywrócić mnie do
normalnego stanu, gdy zrozumiał, że nie ma sensu tego robić rozebrał mnie do
naga i ubrał w piżamę. Nie obchodziło mnie to, że widział mnie tak, jak mnie
Bóg stworzył, z resztą… nic mnie nie obchodziło. Owinął wokół nadgarstków porządny
opatrunek i ułożył delikatnie na łóżku. Oczy coraz bardziej mi się zamykały.
Czułam, jak zasypiam..
-Śpij dobrze,
Diana..- Szepnął Niall pozostawiając na moim czole delikatne muśnięcie ustami.
Wyszedł zostawiając mnie z moimi myślami i nocnymi koszmarami. Kolejny stracony
dzień..
Notka:
*Little Things. Tłumaczenie:
Twoja dłoń pasuje do mojej, jakby została stworzona tylko dla mnie
Ale zapamiętaj, że to było nam przeznaczone
I łączę kropki z piegami na twoich policzkach
I to wszystko ma dla mnie sens
Wiem, że nigdy nie lubiłaś tych zmarszczek wokół oczu, gdy się uśmiechasz
Nigdy nie lubiłaś swojego brzucha ani swoich ud
Dołeczków na twoich plecach u dołu twojego kręgosłupa
Ale ja będę kochał je bez końca
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię, to Ty
Och,to Ty z nimi tworzysz całość.
Jestem zakochany w tobie i w tych małych rzeczach.
Wow wow wow... ale się dzieje.! :D Miał być Chris, tak wiem wiem, ale nie udało mi się go tu wpleść jakoś, i też zapomniałam o tym xdd. Wreszcie jakaś większa akcja. Czyżby Zayn miał dwie twarze? :O
Notka:
*Little Things. Tłumaczenie:
Twoja dłoń pasuje do mojej, jakby została stworzona tylko dla mnie
Ale zapamiętaj, że to było nam przeznaczone
I łączę kropki z piegami na twoich policzkach
I to wszystko ma dla mnie sens
Wiem, że nigdy nie lubiłaś tych zmarszczek wokół oczu, gdy się uśmiechasz
Nigdy nie lubiłaś swojego brzucha ani swoich ud
Dołeczków na twoich plecach u dołu twojego kręgosłupa
Ale ja będę kochał je bez końca
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię, to Ty
Och,to Ty z nimi tworzysz całość.
Jestem zakochany w tobie i w tych małych rzeczach.
Wow wow wow... ale się dzieje.! :D Miał być Chris, tak wiem wiem, ale nie udało mi się go tu wpleść jakoś, i też zapomniałam o tym xdd. Wreszcie jakaś większa akcja. Czyżby Zayn miał dwie twarze? :O
No cóż. W sumie.. spokojnie mogę stwierdzić, że jestem z siebie dumna. Rozdział na czas, długi tak, jaki miał być, a do tego akcja i nawet dobrze napisane.! :P
Ogólnie, to bardzo dziękuję Wam za te ponad tysiąc wyświetleń.!! Takie łaaał. No nie spodziewałam się. Ale martwi mnie ta ilość komentarzy i głosów.. no serio? Ja tu się tak dla Was staram, poświęcam swój czas i chęci, tak naprawdę mogłabym robić coś innego, ale to piszę. Poświęćcie mi też około minuty choćby i napiszcie mały komentarz :c
Następny rozdział będzie w okolicach 15 maja, jeśli nie dalej :D
Do następnego.!/ Wikuu
Następny rozdział będzie w okolicach 15 maja, jeśli nie dalej :D
Do następnego.!/ Wikuu
PS: zapraszam na nowego bloga: http://must-be-better-tessa.blogspot.com/Myślę, że Wam się spodoba i pozostawicie coś po sobie c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy komentarz motywuje do dalszej pracy, Dla Ciebie to najwyżej minuta, a dla mnie bardzo wiele c;