Obudziłam się
w nocy przez nikłe blade światło księżyca. Próbując przewrócić się na drugą
stronę cicho zawyłam z bólu, położyłam się w tym momencie na okaleczonej ręce.
Gorzej być nie może. Słyszałam ciche stukanie w okno, jakby ptak, aczkolwiek
nie mógłby tak głośno wydawać tego dźwięku.
Mozolnie wstałam z materaca i podeszłam do okna, chciałam pozbyć się
natarczywego zwierzęcia, czymkolwiek ono jest i znów móc ze spokojem zasnąć.
-Chris..?-
Szepnęłam niedowierzając sobie samej. Ot chłopak stoi sobie przed moim oknem, a
raczej wisi i próbuje zwrócić na siebie uwagę.
-Możesz
otworzyć?- Puka w okno, które nas dzieli. Nie chcę niszczyć choć jednej
przeszkody, która jest między nami. Jestem pewna też, że Niall usłyszał by w
porę moje wołanie. Mój mózg jednak nie
zjednoczył się z ciałem i otworzyłam. Boston skorzystał z tej okazji i jak
najszybciej znalazł się w moim pokoju.
-Whoow.. ten
koleś musi o ciebie nieźle dbać.- Uniósł jeden kącik do góry, ale wyczuwałam tu
sarkazm, lub coś podobnego.
-Ta.. um..
Niall traktuje mnie, jak księżniczkę..- Mruknęłam zadowolona z siebie.- Ale
skąd wiedziałeś, gdzie mnie znaleźć?
-Oh.. to
Malik ci nie wspominał?- Zaśmiał się.- Cóż.. powiedzmy, że Zayn pomógł.
-O czym miał
mi wspominać?!- Krzyknęłam.
-Dowiesz się
w swoim czasie.- Odparł wzruszając ramionami, zaczął podchodzić bliżej, podczas
gdy ja cofałam się w stronę ściany.- Poza tym, bądź cicho mała. Ten fagas nie
może się dowiedzieć, że tu byłem, jasne?!- Warknął stając naprzeciwko mnie,
kiwnęłam głową na „tak” i jeszcze bardziej wtopiłam się w ścianę.- Od jakiego
czasu już z nim jesteś?- Spytał już nieco spokojniejszy gładząc skórę mojego
policzka.
-Co? O co ci
chodzi? Ja i Niall to tylko przyjaciele, nic sobie nie zmyślaj. A teraz, możesz
już wyjść, proszę? Chcę zasnąć w spokoju.
-Wedle
życzenia księżniczko.- Uśmiechnął się słodko, jak kiedyś i ruszył tam, skąd przyszedł. Poszłam za nim,
lecz moim celem było wygodne łóżko. – Śpij dobrze Diana. – Zatrzymał się przy
nim Chris i ucałował moje czoło.
Zasnęłam w ciągu pięciu minut.
*
Czuję szorstkie ręce
mężczyzny na swoim ciele. Obezwładniona, zmęczona, bezsilna, zapłakana i
samotna stoję przed facetem w samej skąpej sukience bez ramiączek. Moje łzy
spływają spokojnie po obu polikach, podczas gdy w moim ciele rozgrywa się
wojna. Poddać się? Czy może zebrać siły i uciec? Druga wersja jest już nie do
zrobienia, bo człowiek próbuje ściągnąć ze mnie ubranie szarpiąc się ze mną.
-Zostaw mnie.!!!!-
Krzyczę, ale ten tylko staje się bardziej zadowolony z siebie. Śmieje się
gardłowo i gładzi moją skórę. Krzyczę tak dużo i głośno, jak się tylko da, lecz
gwałciciel zatyka mi usta paskiem swoich spodni, które lądują na ziemi.
Sukienka także spada razem z bielizną. Czuję jego ręce w s z ę d z i e.
Dosłownie wszędzie. Moje ręce wiszą po obu stronach ciała, a oczy skierowane są
ku niebu niemo wołając „pomocy!”. Lecz żadna pomoc nie nadchodzi. Nikt.
Zupełnie. Tylko cisza. Cisza i urywany oddech mężczyzny który na siłę próbuje
wsadzić swoje przyrodzenie we mnie. Zasłaniam się rękami, jak tylko mogę, ale
chwilę potem zostaję przywiązana do drzewa. Czuję rozrywający mnie ból. Ale po
chwili ciemna mgła zasnuwa moje oczy, nic mnie nie obchodzi.
-Otwórz te oczy jebana
suko.!- Słyszę, jak na mnie krzyczy..- Patrz na mnie.!-
Zaciskam powieki tak bardzo, jak tylko mogę.
Zerwałam się
z łóżka bardzo szybko, że głowa mi pulsuje, ale to nie jest powód, o którym
warto teraz myśleć. Chcę wyswobodzić się z własnych myśli i umysłu. Czy to
normalne? Oh.. oczywiście, że nie. Moje nogi same ruszają do sypialni Nialler’a.
Cicho pukam, ale od razu mam ochotę zrobić facepalm*, przecież on nie usłyszy!
Wchodzę delikatnie stąpając po podłodze wyłożonej panelami. Położyłam się obok
przyjaciela i z cichym westchnięciem wtuliłam się plecami w tors blondyna.
-Tak
myślałem, że przyjdziesz, malutka.- Mruknął i objął mnie ręką. Uśmiechnęłam się
i ze spokojem zasnęłam.
*
Rano obudził
mnie dźwięk naczyń z dołu.Wstałam z materaca i narzucając na siebie bluzę przyjaciela zeszłam na dół.
-Niall?- Zawołałam. Silence.- Niall?!- Krzyknęłam nieco głośniej. Nadal nic. Trafiłam do kuchni, gdzie unosiło się mnóstwo zapachów. Weszłam głębiej i napotkałam słodkie tęczówki Niall'a stojącego przy kuchence.
-Głodna?- Spytał przewracając naleśnika na patelni.Pokiwałam głową i zaczęłam przygotowywać stół. Po 5 minutach drewniany mebel zapełniony był wszelkiego rodzaju syropami, dżemami i sosami, a na samym środku, na wielkim talerzu rozłożone były naleśniki.
-Takie śniadanie to mi się podoba.!- Zawołał blondyn biorąc sztućce do rąk. Uśmiechnęłam się i nałożyłam pierwszego. Polałam sosem różanym i zaczęłam jeść. Chciałam uniknąć nie przyjemnej rozmowy o wczorajszym dniu, więc po chwili spytałam:
-Co zamierzasz dziś robić?
-Myślałem nad pójściem wreszcie do pracy.- Zaśmiał się.- Ale mogę przełożyć swoje spotkanie, jeśli będzie taka potrzeba. No wiesz, jeśli będziesz chciała gdzieś pójść, albo po prostu posiedzieć ze mną w domu.- Mrugnął.
-Możesz iść. Przecież jestem już duża i poradzę sobie.- Uniosłam kąciki ust do góry.
-Oh.. myślałem, że jednak mnie lubisz. No ale jak mnie wyganiasz..-Mruknął udając zmartwienie i włożył sobie kolejny kawałek do ust.
-Oj weź, przecież mogłabym spędzić z tobą cały dzień, ale musisz iść do pracy, a z pewnością klient nie będzie zadowolony.- Zapewniłam go. Kiwnął głową i już po 20 minutach jedzenie zniknęło ze stołu. Pomogłam posprzątać przyjacielowi, ale coś mi w nim przeszkadzało..
-Hej, Nialler, co jest?- Szturchnęłam go biodrem, gdy zmywaliśmy naczynia.
-Nic.. po prostu.. Martwię się o ciebie.- Spojrzał na mnie i podał mi talerz gotowy do wytarcia.
-Nie masz o co.
-Serio, Diana.?! Może to nie ty wczoraj wróciłaś sama do domu cała zapłakana. Może to nie ty byłaś w mieszkaniu Malika, i to nie ty okaleczyłaś się.! Może po prostu mam zwidy, bo za dużo ćpam.?!!- Wykrzyknął trzymając mój zraniony nadgarstek w swojej dłoni. Przez dłuższą chwilę nie potrafiłam nic powiedzieć, lecz później odważyłam się.
-Ćpasz..?
-Boże, to nie jest teraz takie ważne.! Martwię się, bo jesteś moją przyjaciółką i traktuję cię, jak siostrę, więc mam do cholery takie prawo, by się martwić! Tym bardziej, jeśli przebywasz w towarzystwie Zayn'a.
-Masz rację..- Przyznałam mu i wytarłam ostatni talerz. Zawieszając ściereczkę.- Idź do tej pracy, chętnie posiedzę sama w domu. Odpocznij ode mnie.- Szepnęłam.
Miałam rację. O to mi właśnie chodziło. Miał ode mnie odpocząć. Wiem, ile energii wysysam. Jak bardzo go obciążam, a mimo to, on jest dla mnie tak dobry. Nie mam zamiaru go dłużej obarczać sobą, więc w jak najszybszym czasie zdecydowałam się poszukać pracy, sądzę, że gdy zacznę zarabiać, będę mogła znaleźć coś przystępnego dla siebie. Wchodząc po schodach do sypialni usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Super.
Ciekawa jestem, gdzie poszedł. Wszystkie jego rzeczy do pracy nadal leżą w tym samym miejscu. Naprawdę martwię się o Horana, wyszedł zdenerwowany, a ja jestem tego przyczyną. Może faktycznie wychodzę na głupka ciągle się okaleczając, ale to nie moja wina, że taka już jestem. Myślałam, że chociaż Niall się już do tego przyzwyczaił, ale jak widać nadal tak samo reaguje. Po dwóch godzinach oglądania nudnych programów telewizyjnych zdecydowałam się odespać dzisiejszą część nocy.
-Niall?- Zawołałam. Silence.- Niall?!- Krzyknęłam nieco głośniej. Nadal nic. Trafiłam do kuchni, gdzie unosiło się mnóstwo zapachów. Weszłam głębiej i napotkałam słodkie tęczówki Niall'a stojącego przy kuchence.
-Głodna?- Spytał przewracając naleśnika na patelni.Pokiwałam głową i zaczęłam przygotowywać stół. Po 5 minutach drewniany mebel zapełniony był wszelkiego rodzaju syropami, dżemami i sosami, a na samym środku, na wielkim talerzu rozłożone były naleśniki.
-Takie śniadanie to mi się podoba.!- Zawołał blondyn biorąc sztućce do rąk. Uśmiechnęłam się i nałożyłam pierwszego. Polałam sosem różanym i zaczęłam jeść. Chciałam uniknąć nie przyjemnej rozmowy o wczorajszym dniu, więc po chwili spytałam:
-Co zamierzasz dziś robić?
-Myślałem nad pójściem wreszcie do pracy.- Zaśmiał się.- Ale mogę przełożyć swoje spotkanie, jeśli będzie taka potrzeba. No wiesz, jeśli będziesz chciała gdzieś pójść, albo po prostu posiedzieć ze mną w domu.- Mrugnął.
-Możesz iść. Przecież jestem już duża i poradzę sobie.- Uniosłam kąciki ust do góry.
-Oh.. myślałem, że jednak mnie lubisz. No ale jak mnie wyganiasz..-Mruknął udając zmartwienie i włożył sobie kolejny kawałek do ust.
-Oj weź, przecież mogłabym spędzić z tobą cały dzień, ale musisz iść do pracy, a z pewnością klient nie będzie zadowolony.- Zapewniłam go. Kiwnął głową i już po 20 minutach jedzenie zniknęło ze stołu. Pomogłam posprzątać przyjacielowi, ale coś mi w nim przeszkadzało..
-Hej, Nialler, co jest?- Szturchnęłam go biodrem, gdy zmywaliśmy naczynia.
-Nic.. po prostu.. Martwię się o ciebie.- Spojrzał na mnie i podał mi talerz gotowy do wytarcia.
-Nie masz o co.
-Serio, Diana.?! Może to nie ty wczoraj wróciłaś sama do domu cała zapłakana. Może to nie ty byłaś w mieszkaniu Malika, i to nie ty okaleczyłaś się.! Może po prostu mam zwidy, bo za dużo ćpam.?!!- Wykrzyknął trzymając mój zraniony nadgarstek w swojej dłoni. Przez dłuższą chwilę nie potrafiłam nic powiedzieć, lecz później odważyłam się.
-Ćpasz..?
-Boże, to nie jest teraz takie ważne.! Martwię się, bo jesteś moją przyjaciółką i traktuję cię, jak siostrę, więc mam do cholery takie prawo, by się martwić! Tym bardziej, jeśli przebywasz w towarzystwie Zayn'a.
-Masz rację..- Przyznałam mu i wytarłam ostatni talerz. Zawieszając ściereczkę.- Idź do tej pracy, chętnie posiedzę sama w domu. Odpocznij ode mnie.- Szepnęłam.
Miałam rację. O to mi właśnie chodziło. Miał ode mnie odpocząć. Wiem, ile energii wysysam. Jak bardzo go obciążam, a mimo to, on jest dla mnie tak dobry. Nie mam zamiaru go dłużej obarczać sobą, więc w jak najszybszym czasie zdecydowałam się poszukać pracy, sądzę, że gdy zacznę zarabiać, będę mogła znaleźć coś przystępnego dla siebie. Wchodząc po schodach do sypialni usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Super.
Ciekawa jestem, gdzie poszedł. Wszystkie jego rzeczy do pracy nadal leżą w tym samym miejscu. Naprawdę martwię się o Horana, wyszedł zdenerwowany, a ja jestem tego przyczyną. Może faktycznie wychodzę na głupka ciągle się okaleczając, ale to nie moja wina, że taka już jestem. Myślałam, że chociaż Niall się już do tego przyzwyczaił, ale jak widać nadal tak samo reaguje. Po dwóch godzinach oglądania nudnych programów telewizyjnych zdecydowałam się odespać dzisiejszą część nocy.
*godzina później*
Obudziłam się spocona i doszczętnie zagubiona. Kolejny koszmar nie dał mi spać. Znalazłam po omacku telefon i z cichym westchnieniem ruszyłam się z kanapy. Światło w gabinecie było zapalone, a drzwi lekko uchylone, co mogło znaczyć, że Niall już wrócił. Odetchnęłam głęboko i poprawiając swoje ubrania zmierzałam ku pomieszczeniu, by móc porozmawiać z przyjacielem.
-Niall?- Spytałam cicho ledwie wychodząc zza płyty drzwi.
-Co?- Warknął unosząc głowę znad papierów.
-Ja chciałam cię przeprosić, za dzisiaj..- Jęknęłam podchodząc bliżej. Chłopak odsunął rzeczy i skinął głową, bym usiadła. Skuliłam nogi do klatki piersiowej i oparłam brodę o kolana.
-Wiesz, że tego nie lubię..-Mruknął chowając głowę w dłoniach.
-A ty wiesz, że to moja wina i bardzo tego żałuję.- Uśmiechnęłam się lekko.
-To nie tylko twoja wina, Diann. -Odparł. - Nie wiem, co bym zrobił, gdybyś znowu się załamała. Jestem przewrażliwiony, nie daje rady utrzymać cię przy sobie, byś nic sobie nie zrobiła. Nie chcę, by coś ci się stało, dlatego reaguję tak, jak dziś..
-Przepraszam..-Załkałam cicho powstrzymując łzy. - Od mojego przyjazdu sprawiam ci tylko problemy.- Wstałam i podeszłam do blondyna, gdy zauważyłam, że ten rozpościera ramiona. Wtuliłam się w jego tors brudząc tuszem szary T-shirt Horana.
-Jesteś dla mnie ważna, księżniczko. Nie płacz.- Mówiąc to odgarnął ręką włosy, które opadły na moją twarz. Uśmiechnął się delikatnie i zostawił lekkie muśnięcie na czubku mojej głowy.
-Idziemy coś zjeść, hm?- Zaprowadził mnie do kuchni, gdzie zaczął przyrządzać coś na szybko.
-Ale ja nie jestem głodna..- Wzruszyłam ramionami, jak małe dziecko.
-Zjesz to albo wepchnę ci to siłą.- Zaśmialiśmy się i dokończył przekąskę. Po godzinie spędzonej przed telewizorem oboje powiedzieliśmy sobie "dobranoc". Zasnęłam z wielkim uśmiechem na twarzy.
___________________________________________________________________________________
Sorry wielkie za to opóźnienie. Trochę zamieszania mam teraz i nie bardzo wiem, jak połączyć koniec z końcem. A już tym bardziej miałabym skończyć szybciej rozdział. Nudy nudy nudy. Nie? Myślę nad zmianą ogólnie całego motywu bloga. Mam nadzieję, że jakoś będzie lepiej. Następny rozdział (jeśli oczywiście ktoś na niego czeka) będzie nie szybciej jak w wakacje.
Mogę liczyć choć na 5 komentarzy?
Oczywiście, że nie.. :C
Oczywiście, że nie.. :C
fajny czekan na next :-)
OdpowiedzUsuń