- To się zaczęło w jakiś dzień podczas jednej z sesji.- Zaczęłam niepewna, co mówić dalej. Chłopak kiwnął głową, bym mogła kontynuować. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam usta, by coś powiedzieć, lecz wyprzedziły mnie łzy próbujące się wydostać spod powiek. Schowałam głowę w dłoniach i pozwoliłam dać upust łzom.
-Cśś.. Spokojnie.- Mulat położył rękę na moim ramieniu chcąc dodać mi otuchy, ale każdy taki gest przywoływał złe wspomnienia. Cofnęłam się lekko patrząc ze strachem na dłoń wyciągniętą w moją stronę. Chłopak siedział bez ruchu uważnie się mnie przypatrując.
-Czy on... On cię dotykał.?- Spytał zmartwiony.
-Co.?- Dobrze słyszałam, o co pytał, ale nie chciałam dawać mu odpowiedzi, co gorsze- nie chciałam słyszeć tego pytania.
-Pytałem, czy Waller cię dotykał.- Spytał trochę poddenerwowany. Powiedzieć prawdę.? Czy może dotrzymać słowa Waller'owi.?
-Ja um.. ja nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.
-Nikomu nie owiem. Diana, do jasnej cholery, nie rozumiesz, że to on sam potrzebuje pomocy?!- Już zdążyłam zauważyć..- Każde takie posunięcie to kolejny jeden dzień siedzenia tu. Będzie ci to robił, bo pomyśli, że może tak robić, bo stwierdzi, że jesteś niczego nieświadoma. Powiedz. Pytam ostatni raz: Czy on cię dotykał.?- Ostatnie słowo wypowiedział szeptem. Chciałam mu powiedzieć, że nie tylko przez Waller'a reaguję tak na dotyk, ale jak na razie się powstrzymywałam.
-Tak.- Szepnęłam. Malik warknął coś niezrozumiałego.
-Zrobię wszystko, co w mojej mocy, panno Caven, bym to ja mógł przejąć pani leczenie.- Odparł i potarł dłonią o moje ramię, by dodać mi otuchy. Uśmiechnęłam się lekko, choć wcale nie było mi do najmniejszego chociaż uniesienia kącików ust.
-Dz..dziękuję Panie Malik.- Szepnęłam.
-Jestem Zayn. Hej, przecież jestem niewiele starszy od ciebie.!- Zaśmiał się. Mrugnął okiem, wstał i wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą. Trochę lżej mi się zrobiło, gdy opowiedziałam jemu moją historię. Cóż.. obawiałam się, co może się stać, ale chyba jemu mogłam zaufać. Spojrzałam w dół na moje posiniaczone ręce i zakrwawione ślady ma całym ciele. Chciałabym, żeby one zniknęły. Te stare, jak i te nowe.
-Przyszłam ci je opatrzyć.- W drzwiach stanęła kobieta o brązowych włosach i ciepłych, zielonych oczach. Podeszła bliżej i odłożyła na stolik tackę z rzeczami do opatrzenia ran. Odruchowo cofnęłam swoje ciało, by móc znaleźć się jak najdalej od kolejnych rąk, które będą chciały mnie dotknąć.- Nie musisz się mnie bać. Pan Malik poprosił, bym się tobą zajęła, gdy on nie będzie w stanie.- Miło mi się zrobiło na sercu. Pierwszy raz od bardzo dawna ktoś chciał się mną NAPRAWDĘ zająć.
-Dziękuję. Skąd pani wiedziała, że..., że myślę o tych ranach.?- Spytałam.
Kobieta uśmiechnęła się ciepło i odparła: To zawsze widać, kto myśli za dużo o własnym ciele, o swoich wadach, a ty wydawałaś się być taka zamyślona i wpatrzona w nie, że byłam prawie pewna, że o nich myślisz. Mam już trochę doświadczenia i wiem, jak jest być tutaj zamkniętym. Ah, nie mów do mnie Pani. To takie stare.- Zaśmiała się.- Jestem Eve.-Uśmiech na jej twarzy widniał cały czas. Kobieta rozsiadła się wygodniej i zabrała się za rany.
-Jja jestem Diana.- Powiedziałam niepewnie. Dlaczego jakaś pielęgniarka chciałaby wiedzieć, jak ma na imię kolejny pacjent tego szpitala?!
-Oh kochana, wiem o tym. Zayn mówi o tobie bardzo dużo. Podobno chce się wziąć całkowicie za twoje leczenie. Jestem pełna podziwu. Jeszcze nigdy nie był tak zaangażowany w pracę jak teraz. Powiem szczerze, wspominał mi o tym, że chce odejść z praktyk. Szkoda, bo był bardzo obiecującym lekarzem..- Westchnęła Eve przemywając kolejną ranę. Syknęłam cicho, a ona odpowiedziała cichym "Sorry". - Ale powiedział mi, że skończy cię leczyć i dopiero wtedy odejdzie. Powinnaś się cieszyć, bo jest szansa, że wyjdziesz z tego.
-Bardzo.. bardzo się cieszę.- Szepnęłam zszokowana. Czy temu Malikowi aż tak bardzo zależało na tym, by mnie stąd wyciągnąć. Co, jeśli znowu tu trafię, a jego już nie będzie i będę skazana wręcz na Waller'a? To pytanie musiałam zadać nie tylko sobie, ale także i Zayn'owi.
-Kiedy byłam mała moja mama mówiła mi, że niektórzy ludzie są aniołami. Spadły na ziemię z nieba. Są to podupadłe anioły, które nie radzą sobie tu- na ziemi i bardzo chcą wrócić do nieba. Dlatego też "kładą" na siebie te rany.. Nie bądź tym aniołem skarbie. Nie chciej wrócić do nieba..- Wyszeptała ostatnie słowa.
-Ale o co
-Wiesz o co mi chodzi.- Miała rację. Wiedziałam, że chodzi jej o moje blizny, które pozostały po niezbyt przyjemnych wspomnieniach.- Wiem, dlaczego się tu pojawiłaś. Wiem to wszystko, co zechciał mi powiedzieć Malik. Za dużo nie mówił.. Ale i tak, słysząc niewiele stwierdziłam, że miałaś ciężkie życie. Uwierz mi Diana, ci ludzie są po to, żeby ci pomóc.. Może nie wszyscy, to prawda, ale ja i Pan Malik na pewno.- Uśmiechnęła się,odwzajemniłam tym samym. Cieszyłam się, że ktoś wreszcie chce mi naprawdę pomóc..- Masz może do kogo zadzwonić.? Z kimś porozmawiać.? Zayn ma obowiązki i nieprędko tu do ciebie przyjdzie, a ja muszę już iść na inny rozdział..- Pokręciłam głową, a ona po prostu wstała i oznajmiła, że przyjdzie tak szybko, jak tylko będzie mogła. Sięgnęłam na półkę po mój telefon, ale nie było go tam.. Wstałam i pobiegłam pędem do pokoju Waller'a. To było ostatnie miejsce, gdzie chciałam się teraz udać, lecz tylko on wiedział, gdzie może być mój telefon.
-Malik ile razy mam ci powtarzać, że chcę, byś pukał.?!- Warknął mężczyzna nie podnosząc wzroku znad papierów.- Ooo, widzę, że już doszłaś do siebie.- Uśmiechnął się obrzydliwie przyprawiając mnie o mdłości.
-Tak.. już lepiej, ale gdy ciebie widzę od razu powracam do tego stanu, gdzie chce mi się zwrócić tę papkę, którą uważacie za śniadanie.- Uśmiechnęłam się sarkastycznie do doktorka. Mówiąc :"tę papkę", miałam na myśli rację mojego pożywienia. Musiałam ją zjeść..
-Jeszcze jakieś zażalenia panno Caven.?- Spytał ze znudzeniem. Machnęłam ręką i usiadłam na fotelu znajdującym się przy drzwiach.
-Chciałam spytać, gdzie jest mój telefon.- Odparłam krótko.
-Oczywiście, że go nie ma. Malik ci go zabrał nim się jeszcze obudziłaś. Tak w ogóle.. po co ci on.?
-Muszę wykonać jeden telefon.
-Oh.. czyżby.? Kto by chciał ciebie usłyszeć. Nikogo nie obchodzi to, że jakaś mała zagubiona dziewczynka została zamknięta w szpitalu dla psychicznie chorych.
-A może jednak obchodzi.?- Do pokoju wtargnął Malik. Waller westchnął i coś burknął pod nosem, a później wstał i podszedł do mnie. Spojrzałam na niego pytająco, a później na Malika.
-Nie dotykaj jej.- Warknął Zayn Zbliżając się do mnie. Złapał za ramię, tym samym sprawiając, że wstałam.
-Obrońca się znalazł.. Czy wiesz, gdzie podziewa się telefon tej panienki.?
-Wiem. Ah.. i radziłbym ci teraz się pospieszyć, bo coś mi się zdaje, że masz wizytę poza szpitalem za 15 minut.- Odparł sucho czarnowłosy chłopak i pociągnął mnie do wyjścia.
-Naprawdę nie musiałeś kłamać, że kogoś obchodzi to, gdzie się znajduję.- Mruknęłam idąc za praktykantem. Szliśmy do mojego pokoju w zupełnej ciszy, którą zdecydowałam się przerwać. Chłopak przystanął na moment i wlepił swoje czekoladowe oczy we mnie.
-W twoim pokoju jest ktoś, kto bardzo chciał cię zobaczyć. Tak więc szukałem cię jak ten idiota po całym szpitalu, a ty mi mówisz że kłamałem mówiąc, że obchodzi.?- Oj.. słabiutki argument panie Malik. Kto zechciałby się ze mną zobaczyć.?
-Przepraszam..- Mruknęłam i ruszyłam do pokoju.
-Nie przepraszaj. Idź już. Gdyby coś się działo, krzycz i mnie wołaj. Przyjdę do ciebie za około godzinę. Nigdzie, nigdzie nie możesz wychodzić, dopóki ja nie przyjdę. Jasne.?- Kiwnęłam głową i weszłam do pokoju.
Zaraz zaraz..
Nie.
To. Jakiś.Koszmar. Zaraz się obudzę..
A jednak nie..
Szczypię się w ramię i nic nie działa..
A jednak to prawda.
-Cśś.. Spokojnie.- Mulat położył rękę na moim ramieniu chcąc dodać mi otuchy, ale każdy taki gest przywoływał złe wspomnienia. Cofnęłam się lekko patrząc ze strachem na dłoń wyciągniętą w moją stronę. Chłopak siedział bez ruchu uważnie się mnie przypatrując.
-Czy on... On cię dotykał.?- Spytał zmartwiony.
-Co.?- Dobrze słyszałam, o co pytał, ale nie chciałam dawać mu odpowiedzi, co gorsze- nie chciałam słyszeć tego pytania.
-Pytałem, czy Waller cię dotykał.- Spytał trochę poddenerwowany. Powiedzieć prawdę.? Czy może dotrzymać słowa Waller'owi.?
-Ja um.. ja nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.
-Nikomu nie owiem. Diana, do jasnej cholery, nie rozumiesz, że to on sam potrzebuje pomocy?!- Już zdążyłam zauważyć..- Każde takie posunięcie to kolejny jeden dzień siedzenia tu. Będzie ci to robił, bo pomyśli, że może tak robić, bo stwierdzi, że jesteś niczego nieświadoma. Powiedz. Pytam ostatni raz: Czy on cię dotykał.?- Ostatnie słowo wypowiedział szeptem. Chciałam mu powiedzieć, że nie tylko przez Waller'a reaguję tak na dotyk, ale jak na razie się powstrzymywałam.
-Tak.- Szepnęłam. Malik warknął coś niezrozumiałego.
-Zrobię wszystko, co w mojej mocy, panno Caven, bym to ja mógł przejąć pani leczenie.- Odparł i potarł dłonią o moje ramię, by dodać mi otuchy. Uśmiechnęłam się lekko, choć wcale nie było mi do najmniejszego chociaż uniesienia kącików ust.
-Dz..dziękuję Panie Malik.- Szepnęłam.
-Jestem Zayn. Hej, przecież jestem niewiele starszy od ciebie.!- Zaśmiał się. Mrugnął okiem, wstał i wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą. Trochę lżej mi się zrobiło, gdy opowiedziałam jemu moją historię. Cóż.. obawiałam się, co może się stać, ale chyba jemu mogłam zaufać. Spojrzałam w dół na moje posiniaczone ręce i zakrwawione ślady ma całym ciele. Chciałabym, żeby one zniknęły. Te stare, jak i te nowe.
-Przyszłam ci je opatrzyć.- W drzwiach stanęła kobieta o brązowych włosach i ciepłych, zielonych oczach. Podeszła bliżej i odłożyła na stolik tackę z rzeczami do opatrzenia ran. Odruchowo cofnęłam swoje ciało, by móc znaleźć się jak najdalej od kolejnych rąk, które będą chciały mnie dotknąć.- Nie musisz się mnie bać. Pan Malik poprosił, bym się tobą zajęła, gdy on nie będzie w stanie.- Miło mi się zrobiło na sercu. Pierwszy raz od bardzo dawna ktoś chciał się mną NAPRAWDĘ zająć.
-Dziękuję. Skąd pani wiedziała, że..., że myślę o tych ranach.?- Spytałam.
Kobieta uśmiechnęła się ciepło i odparła: To zawsze widać, kto myśli za dużo o własnym ciele, o swoich wadach, a ty wydawałaś się być taka zamyślona i wpatrzona w nie, że byłam prawie pewna, że o nich myślisz. Mam już trochę doświadczenia i wiem, jak jest być tutaj zamkniętym. Ah, nie mów do mnie Pani. To takie stare.- Zaśmiała się.- Jestem Eve.-Uśmiech na jej twarzy widniał cały czas. Kobieta rozsiadła się wygodniej i zabrała się za rany.
-Jja jestem Diana.- Powiedziałam niepewnie. Dlaczego jakaś pielęgniarka chciałaby wiedzieć, jak ma na imię kolejny pacjent tego szpitala?!
-Oh kochana, wiem o tym. Zayn mówi o tobie bardzo dużo. Podobno chce się wziąć całkowicie za twoje leczenie. Jestem pełna podziwu. Jeszcze nigdy nie był tak zaangażowany w pracę jak teraz. Powiem szczerze, wspominał mi o tym, że chce odejść z praktyk. Szkoda, bo był bardzo obiecującym lekarzem..- Westchnęła Eve przemywając kolejną ranę. Syknęłam cicho, a ona odpowiedziała cichym "Sorry". - Ale powiedział mi, że skończy cię leczyć i dopiero wtedy odejdzie. Powinnaś się cieszyć, bo jest szansa, że wyjdziesz z tego.
-Bardzo.. bardzo się cieszę.- Szepnęłam zszokowana. Czy temu Malikowi aż tak bardzo zależało na tym, by mnie stąd wyciągnąć. Co, jeśli znowu tu trafię, a jego już nie będzie i będę skazana wręcz na Waller'a? To pytanie musiałam zadać nie tylko sobie, ale także i Zayn'owi.
-Kiedy byłam mała moja mama mówiła mi, że niektórzy ludzie są aniołami. Spadły na ziemię z nieba. Są to podupadłe anioły, które nie radzą sobie tu- na ziemi i bardzo chcą wrócić do nieba. Dlatego też "kładą" na siebie te rany.. Nie bądź tym aniołem skarbie. Nie chciej wrócić do nieba..- Wyszeptała ostatnie słowa.
-Ale o co
-Wiesz o co mi chodzi.- Miała rację. Wiedziałam, że chodzi jej o moje blizny, które pozostały po niezbyt przyjemnych wspomnieniach.- Wiem, dlaczego się tu pojawiłaś. Wiem to wszystko, co zechciał mi powiedzieć Malik. Za dużo nie mówił.. Ale i tak, słysząc niewiele stwierdziłam, że miałaś ciężkie życie. Uwierz mi Diana, ci ludzie są po to, żeby ci pomóc.. Może nie wszyscy, to prawda, ale ja i Pan Malik na pewno.- Uśmiechnęła się,odwzajemniłam tym samym. Cieszyłam się, że ktoś wreszcie chce mi naprawdę pomóc..- Masz może do kogo zadzwonić.? Z kimś porozmawiać.? Zayn ma obowiązki i nieprędko tu do ciebie przyjdzie, a ja muszę już iść na inny rozdział..- Pokręciłam głową, a ona po prostu wstała i oznajmiła, że przyjdzie tak szybko, jak tylko będzie mogła. Sięgnęłam na półkę po mój telefon, ale nie było go tam.. Wstałam i pobiegłam pędem do pokoju Waller'a. To było ostatnie miejsce, gdzie chciałam się teraz udać, lecz tylko on wiedział, gdzie może być mój telefon.
-Malik ile razy mam ci powtarzać, że chcę, byś pukał.?!- Warknął mężczyzna nie podnosząc wzroku znad papierów.- Ooo, widzę, że już doszłaś do siebie.- Uśmiechnął się obrzydliwie przyprawiając mnie o mdłości.
-Tak.. już lepiej, ale gdy ciebie widzę od razu powracam do tego stanu, gdzie chce mi się zwrócić tę papkę, którą uważacie za śniadanie.- Uśmiechnęłam się sarkastycznie do doktorka. Mówiąc :"tę papkę", miałam na myśli rację mojego pożywienia. Musiałam ją zjeść..
-Jeszcze jakieś zażalenia panno Caven.?- Spytał ze znudzeniem. Machnęłam ręką i usiadłam na fotelu znajdującym się przy drzwiach.
-Chciałam spytać, gdzie jest mój telefon.- Odparłam krótko.
-Oczywiście, że go nie ma. Malik ci go zabrał nim się jeszcze obudziłaś. Tak w ogóle.. po co ci on.?
-Muszę wykonać jeden telefon.
-Oh.. czyżby.? Kto by chciał ciebie usłyszeć. Nikogo nie obchodzi to, że jakaś mała zagubiona dziewczynka została zamknięta w szpitalu dla psychicznie chorych.
-A może jednak obchodzi.?- Do pokoju wtargnął Malik. Waller westchnął i coś burknął pod nosem, a później wstał i podszedł do mnie. Spojrzałam na niego pytająco, a później na Malika.
-Nie dotykaj jej.- Warknął Zayn Zbliżając się do mnie. Złapał za ramię, tym samym sprawiając, że wstałam.
-Obrońca się znalazł.. Czy wiesz, gdzie podziewa się telefon tej panienki.?
-Wiem. Ah.. i radziłbym ci teraz się pospieszyć, bo coś mi się zdaje, że masz wizytę poza szpitalem za 15 minut.- Odparł sucho czarnowłosy chłopak i pociągnął mnie do wyjścia.
-Naprawdę nie musiałeś kłamać, że kogoś obchodzi to, gdzie się znajduję.- Mruknęłam idąc za praktykantem. Szliśmy do mojego pokoju w zupełnej ciszy, którą zdecydowałam się przerwać. Chłopak przystanął na moment i wlepił swoje czekoladowe oczy we mnie.
-W twoim pokoju jest ktoś, kto bardzo chciał cię zobaczyć. Tak więc szukałem cię jak ten idiota po całym szpitalu, a ty mi mówisz że kłamałem mówiąc, że obchodzi.?- Oj.. słabiutki argument panie Malik. Kto zechciałby się ze mną zobaczyć.?
-Przepraszam..- Mruknęłam i ruszyłam do pokoju.
-Nie przepraszaj. Idź już. Gdyby coś się działo, krzycz i mnie wołaj. Przyjdę do ciebie za około godzinę. Nigdzie, nigdzie nie możesz wychodzić, dopóki ja nie przyjdę. Jasne.?- Kiwnęłam głową i weszłam do pokoju.
Zaraz zaraz..
Nie.
To. Jakiś.Koszmar. Zaraz się obudzę..
A jednak nie..
Szczypię się w ramię i nic nie działa..
A jednak to prawda.
>Perspektywa Zayn'a<
To było coś dziwnego. Chłopak, o którym opowiadała mi Diana przyszedł do mnie. Powiedział, że przyjaciółka Diany dała mu adres, gdzie dziewczyna powinna być. On tu naprawdę przyszedł. Mam nadzieję, że nic nie zrobi Dianie. Stwierdziłem, że zostanę na tym samym piętrze w razie, gdybym był jej potrzebny. Domyślam się, jakie to musi być dla niej ciężkie teraz spotkać go po tak długim czasie. Nie sądzę, że z tego spotkania wyjdą same korzyści. Przeciwnie- może być jeszcze gorzej.
-Halo.?- Odebrałem telefon od Eve.
-Malik do jasnej cholery, czekam na ciebie od pół godziny, a ty nadal się gdzieś szwendasz.!- Krzyknęła kobieta do słuchawki.
-Spokojnie spokojnie, już idę.- Odparłem i rozłączyłem się. Co takiego ważnego mogłoby być, by Eve aż tak bardzo chciała się ze mną spotkać.? To zdarzało się tylko podczas trudnych sytuacji, a wszystko mieliśmy pod kontrolą.
-Ta Diana nie ma z nikim kontaktu ludźmi ze świata. Pomyślałam, że podczas wizyty u Ruby, albo Diany, mógłbyś je ze sobą poznać. Obie, jak mówiłeś mają te same problemy. Myślę, że to dobry pomysł, by Caven poznała kogoś, kto nie jest ani mną, ani tobą, ani już w ogóle Waller'em.- Powiedziała zachwycona swoim pomysłem Eve gdy już dotarłem do jej kwatery.
-Taa.. myślę, że to dobry pomysł. Zobaczę, co da się zrobić. Jak Diana.?
-Dobrze. Jest trochę zawstydzona, ale myślę, że już niedługo uda nam się z nią porozmawiać o szczegółach. Musisz być naprawdę cierpliwy i wyrozumiały Zayn. Ona nie jest zwykłym pacjentem.- Mrugnęła do mnie Eve i zniknęła za drzwiami. A jakim jest pacjentem.? Czy ona podejrzewa, że ja żywię do Diany jakieś uczucia.? Diana nie jest zwykłym pacjentem. Można to rozumieć na kilka sposobów. Ja rozumiem tylko na jeden..
Notka: Hej hej! osobiście mówię, że nie bardzo wyszedł mi ten rozdział. Mało jest także Diany i Zayna. A za dużo Diany, Zayna, Wallera, Eve i tak dalej xD Cóż. Obiecuję, że następny rozdział będzie trochę dłuższy, będzie więcej Zayn'a i Diany. Jak myślicie, kto będzie tym tajemniczym gościem.? Nowy rozdział za 5 kom.! Do następnego.!/ Wikuu
Awww.;* Szoł szłit i oł szit! HAHHAHAHHAHA Za Diamonda byś się wzięła, a nie ;p Nie no fajne bitch <333
OdpowiedzUsuńOMG OMG! Jest ekstra ale faktycznie, mogłoby być więcej Diany i Zayna. Ziana! Albo Dayn! Hahaha
OdpowiedzUsuńfajne :) nie mogę się doczekać następnego rozdziału
OdpowiedzUsuń^^ ojejku
OdpowiedzUsuńSuper. Czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńŚwietne! ;D G.
OdpowiedzUsuńnext ;)
OdpowiedzUsuń