poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział I: Pechowy początek



- Musisz mi powiedzieć, co ci jest. Inaczej ci nie pomogę.

-Nie potrzebuję pomocy. – Warknęłam.

-Twoja przyjaciółka mówi co innego.-  Odparł ze stoickim spokojem pan Waller. Poprawił swoje okulary i rozsiadł się wygodniej w fotelu. 

-I myśli pan, że to prawda.?- Wykrzyknęłam unosząc ręce w geście dezaprobaty.- ,,Przyjaciółka”.. jej nawet znajomą nie chcę już nazywać.- Fuknęłam.

-Dlaczego.? Może chcesz o tym ze mną porozmawiać.?- Przyglądał mi się uważnie Waller próbując dostrzec choć trochę w moich oczach. Lecz znów, nie dostrzegł. Nie można było tego zrobić od paru miesięcy. Popatrzyłam na zegarek wiszący na ścianie tuż nad jego głową.

-Czy możemy już skończyć.?- Spytałam ze znudzeniem w głosie. Naprawdę było mi nudno.

-Wiesz, że zawsze kończymy, kiedy ty chcesz. Ale chciałbym jednak porozmawiać z tobą o twojej przyjaciółce

-To nie jest moja przyjaciółka.!- Wydarłam się na niego wstając z krzesła i kierując się w stronę drzwi. Moje palce powędrowały na skronie. Nieprzyjemnie dźwięki pulsując rozchodziły się po mojej czaszce.

-Dobrze, w takim razie. Chciałbym porozmawiać z tobą na temat TEJ osoby.- Zaakcentował przedostatni wyraz, bym zrozumiała o co chodzi. Tępa nie jestem, wiedziałam o czym chciał rozmawiać.- Panno Caven.? Czy coś się stało.?

-Oczywiście, że nie. Spytałam. Czy. Możemy. Już. Skończyć. Sesję.- Warknęłam dając nacisk na każde słowo.

-Diana, mówię serio. Czy coś się dzieje.? Coś cię boli. Chcesz może wody.?- Lekarz lekko spoważniał zdejmując okulary i podchodząc wolnym krokiem do mnie.

-Ja..- Nie zdążyłam dokończyć zdania. Moje ciało osunęło się wzdłuż ściany. Głosy trochę ucichły, ale nadal czułam szumienie, piszczenie i inne dźwięki, które nie dawały mi spokoju. Jedynie, co pamiętam, to ciemność. Ból w głowie i nawoływania doktora, które zdały się na nic. Po krótkim czasie wszystko stało się niczym, a mnie ogarnęła pustka.

                                                                       >perspektywa Zayn’a<

Nienawidzę tej pracy. Gdyby nie to, że było to marzenie ojca i, że muszę jakoś zarobić- nigdy bym nie przyszedł tu na rozmowę o pracę. Żal mi tych ludzi, którzy muszą siedzieć tutaj 12 godzin. Znam też takich, którzy są pracoholikami i przesiadują tu 24 godziny. Przykładem jest Waller, który próbuje się teraz do mnie dodzwonić.

-Malik. Do gabinetu. – Usłyszałem jego głos i przewróciłem oczami.

-Co tym razem.?- Spytałem znudzony. Zawsze chodziło, albo o nie wywiązywanie się z obowiązków, albo jeszcze inne takie rzeczy, w co najczęściej wpakowywały mnie pielęgniarki.

-Po prostu przyjdź. – Odpowiedział krótko rozłączając się.  Coś było nie tak. I to nie było spowodowane moją osobą. Nigdy nie widziałem jeszcze tak zdenerwowanego doktora. A moje praktyki niestety odbywam już drugi raz, i już długo tu siedzę, więc z pewnością mogę stwierdzić, że to musiało być coś naprawdę wyjątkowego.  Skierowałem się w stronę gabinetu Waller’a i wszedłem.

-O co znowu..- Nie dokończyłem. Na jego kolanach spoczywała głowa dziewczyny leżącej na ziemi. Szybko do niego podbiegłem i sprawdziłem puls nieznajomej. Zrobiłem to od razu, bo coś mi tu nie grało. Nie wyglądało to tak, jakby po prostu spała. Na szczęście żyła, lecz bicie serca było mocno przyspieszone.

-Ona.. ona po prostu zemdlała.- Wydukał z siebie Waller. Spojrzałem na niego wrogo, a mój wzrok znów wrócił na dawne miejsce.

-Człowieku, ty nie potrafisz nawet człowieka uprzytomnić.?! Ona zemdlała, to nie jest nic nadzwyczajnego.!- Krzyknąłem. Mogłem sobie na to pozwolić, był moim przyjacielem także, więc nie musiałem się zbytnio martwić, czy zostanę jakoś ukarany. Ten spojrzał tylko na mnie i znów ponowił próbę zbudzenia tej ślicznotki. Ja także próbowałem, ale moje próby także spełzły na niczym. Wstałem i podszedłem do biurka, by sięgnąć kartotekę dziewczyny. Przeczytałem wszystko, co było w niej umieszczone.

-Ty.. ty ją leczysz, prawda.?- Spytałem unosząc brwi do góry. Lekarz skinął głową, by później wrócić do próbowania zbudzić dziewczynę.

-Myślę, że mógłbym

-Nie. Nie mógłbyś. Wiem, o co ci chodzi, ale ta dziewczyna ma poważne zaburzenia psychiczne. Człowieku, nie wyobrażasz sobie, co ta jej przyjaciółka o niej nagadała.!- On wiedział, co chcę mu powiedzieć. Pomyślałem, że jest to łatwy przypadek, więc łatwo i szybko będę mógł jej pomóc. Faktycznie. Miała duże zaburzenia  psychiczne, a jedyne co mogłem zrobić, to pomagać mu z leczeniem jej i uczyć się. Westchnąłem i zadzwoniłem do Faith, by przygotowała salę dla nowego pacjenta.

-Brawo stary, nie wiedziałem, że na takie coś wpadniesz.- Poklepał mnie po plecach Waller i poszedł do swojego gabinetu po kartotekę dziewczyny, gdy ja niosłem ją w pozycji na-pannę-młodą. Weszliśmy do przygotowanej sali i położyłem dziewczynę na łóżku.

-Możesz już iść, dziękuję. –Odezwał się Waller wypisując coś.

-Mogę ci się jeszcze do czegoś przydać.- Odpowiedziałem z irytacją w głosie i usiadłem na krześle w rogu pomieszczenia. Przyglądałem się dziewczynie spokojnie leżącej na łóżku.




 Jej długie, brązowe włosy okalały pięknie zaostrzone rysy twarzy. Smukła sylwetka była teraz bez życia. Chciałem ujrzeć jej oczy, usłyszeć jej głos, śmiech. Gdy spojrzałem na doktora, ten uważnie mnie się przyglądał.

-No co.?- Spytałem zdezorientowany.

-Stary, wpatrujesz się  w nią, jak w obrazek.! Coś nie służy ci praca tutaj, skoro zakochujesz się w byle jakiej chorej psychicznie dziewczynie.- Czy się zakochałem.? Oh, oczywiście, że nie.  Ale mogłem być pewien, że ona nie jest byle jaka. I na pewno nie mogę powiedzieć o niej, że jest chora psychicznie. Nikt tak  z tutejszych lekarzy nie mówi. No.. może czasami, ale naprawdę bardzo rzadko. Nikt tu nie jest chory psychicznie. Ci ludzie po prostu są zagubieni w tym świecie i nie potrafią sobie sami poradzić. Tak, może i teoretyk, bo nie znam ich na tyle dobrze, by móc ich doceniać. Ale nie zamierzałem tak łatwo sobie odpuścić. Obiecałem sobie, że z nią będę spędzał ostatnie dni mojego życia tutaj. W tym szpitalu. Ale najpierw, bym mógł zająć się czymś innym, muszę pomóc tej dziewczynie. Ah tak.. Dianie.
Notka: Hej wszystkim.! Oto pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Następny będzie ok. środy. Tego dokładnie nie wiem, ale mogę   powiedzieć, że pojawi się na dniach.
Wiem, że pojawił się problem komentowania anonimowo. Naprawiłam to i już śmiało możecie komentować z anonimka c; 
Do następnego.!/ Wikuu

4 komentarze:

Każdy komentarz motywuje do dalszej pracy, Dla Ciebie to najwyżej minuta, a dla mnie bardzo wiele c;