>perspektywa
Diany<
-Whoow,
Horan. Zmieniło się tu trochę.- Zawołałam wchodząc do
salonu podczas gdy ten nosił rzeczy z samochodu.
-Taa, może
trochę.- Mruknął odstawiając, a raczej rzucając kolejny karton na ziemię.
-Jestem
wykończona..- Rzuciłam się na miękką kanapę, a Niall stanął przede mną jakby
był poparzony.
-Serio.?! Ty
jesteś wykończona.? To nie ty musisz nosić te pudła.- Położył swoje ręce na
biodrach, w tym momencie wyglądał na małe dziecko, które dopomina się o swoją
zabawkę. –Wstawaj, pomożesz mi.- Pociągnął mnie ku górze i wcisnął w ręce torbę
z ubraniami.
-Twoja
sypialnia jest na górze po lewej.
-Dzięki.-
Stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Poszłam na górę do sypialni
ciągnąc za sobą ciężką torbę wypchaną ubraniami.
-Daj mi to.-
Poczułam, jak uchwyt tobołka znika z moich rąk. Nialler chwycił go i wbiegł na
górę. Weszłam do mojej nowej sypialni , a moje oczy podwoiły swój rozmiar.
To, co ujrzałam przewyższyło moje najśmielsze oczekiwania. Nie sądziłam, że mój przyjaciel się tak postara z wystrojem mojej sypialni. Chciałam zostać u niego tylko na jakiś czas, póki nie znajdę czegoś dla siebie. Widocznie on miał inną przyszłość dla mnie. Uśmiechnęłam się widząc dużą garderobę za niewielką ścianką.
-Podoba
się.?- Chłopak stanął w wejściu uśmiechając się.
-Czy się
podoba.? Oczywiście, że tak.!! Wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
-Dobra, już
dobra. Puść mnie. Idę do sklepu, by zrobić coś do jedzenia, a ty się spokojnie
rozpakuj.- Mrugnął do mnie i wyszedł, lecz po chwili się wrócił.: -Ah, i
dzisiaj idę do Funky Budha ze znajomymi, idziesz z nami, prawda.?
-Ale ja..- Nie byłam pewna, czy pójść, przecież kto chciałby wyjść z psychiczną dziewczyną gdziekolwiek.?
-Oczywiście,
że tak.- Poklepał mnie po ramieniu kończąc za mnie odpowiedź.
-Łapy przy
sobie, Horan. –Choć był moim przyjacielem nadal nie tolerowałam nadmiernego
dotyku.
-Tak tak, sorry.- Odparł i wyszedł. Zabrałam się za wypakowywanie
kartonów i ubrań. Spojrzałam na szafkę nocną, na której leżał mały kluczyk.
Wzięłam go ostrożnie i przekręciłam parę razy między palcami. Pomyślałam, że
sprawdzę później, do czego on służy. W końcu nadszedł czas na rozpakowanie
ostatniego kartonu. Zdecydowałam, że otworzę to najmniejsze pudełko kiedy
indziej, gdy będzie na to więcej czasu. Chcę znaleźć na te materialistyczne
wspomnienia trochę miejsca w sypialni, jak i w mojej głowie, bo jak na
razie-przeprowadzka i to wszystko, co się teraz dzieje, daje się we znaki.
Sądzę, że gdy otworzę to, wszystkie wspomnienia wpłyną z podwojoną siłą, a nie
chcę psuć sobie dzisiejszego dnia, tym bardziej, że zapowiada się naprawdę
ciekawie. Zmęczenie mnie dopadło
szybciej niż myślałam. Odstawiłam karton do garderoby i napisałam karteczkę z
dopiskiem: „Wspomnienia. Ogarnąć później”. Nakleiłam ją i wrzuciłam paczkę na
wyższą półkę. Wróciłam do łóżka i postanowiłam się chwilę zdrzemnąć.
>perspektywa
Niall'a<
Nie wiem, jak
czuła się Diana po tym wszystkim. Nie mogę wejść w jej skórę i starać się odczuć
to samo. Choć, trochę „to samo” czuję. Brakowało mi jej, a teraz wiem, że jest
bezpieczna. Ma swój własny kąt, którego brakowało jej w domu dziecka, u
Caroline i Chris’a. Chciałem dać jej wszystko, czego sobie życzyła. Chciałem
spełnić jej największe marzenia. Sprawić, by znów uśmiechała się tak słodko,
jak kiedyś. Założyłem buty i ruszyłem do „Truzzer”. Wybrałem parę składników do
zrobienia posiłku i poszedłem do kasy, a moją uwagę przykuło coś, a raczej
ktoś, kogo nie spodziewałem się tu zobaczyć.
-Zayn Malik
we własnej osobie..- Warknąłem przechodząc obok niego.
-Wydawałeś
się milszy w szpitalu.- Odparł spokojnie sięgając po mrożonkę.
-Uh.. widać
mam dwie twarze, jak ty.- Wycelowałem w niego palcem i spojrzałem mu w oczy.
Nie bałem się go. To może trochę dziwne, ale kiedy byłem młodszy, Malik był tym
lepszym, bogatszym i straszniejszym na ulicy. A ja, pochodziłem także z bogatej
rodziny, lecz byłem inny od całej jego grupy. Dobrze się uczyłem, byłem
grzeczny i nie wdawałem się w bójki z innymi. Uroczy chłopczyk pragnący tylko
ciepła rodzinnego. Zupełne przeciwieństwo Zayn’a. Od samego początku zdawało mi
się, że nie będzie potulnym barankiem. Wręcz przeciwnie- W jego oczach widać
było tę nienawiść do całego świata. Może to za sprawą rodziców, czy kogoś innego.
Nie znam jego szczegółów z życia. Dorastaliśmy razem w tym samym przedszkolu.
Nasze mamy się uwielbiały. Ale wkrótce tata dostał pracę gdzieś indziej i
musieliśmy się przeprowadzić. Wtedy poznałem Dianę. A teraz, wróciłem na dawne
miejsce i mieszkam w tym samym domu, co mieszkaliśmy wcześniej. Odnowiłem go i
wygląda całkiem nieźle.
-Co próbujesz
przez to powiedzieć.?- Zmarszczył brwi.
-To, że masz
się nie zbliżać do Caven. Masz omijać ją z daleka. Chciałeś pomóc. Okej,
dziękuję za dobre chęci, ale sami damy sobie radę. Nie masz prawa jej
skrzywdzić.- Warknąłem i podszedłem do kasy. Wracając myślałem o Dianie i
Maliku. Nie.. nie, oni nie mogą się polubić, czy, nie daj Boże zakochać się w
sobie. Widziałem, jak patrzył na nią, a ona prawie nim zauroczona. Wróciłem do
domu, gdzie było dziwnie cicho. Lecz wchodząc na górę usłyszałem cichy szloch z
pokoju Diany.
-Diana.?-
Spytałem wchodząc do jej sypialni. Ujrzałem ją całą zapłakaną, siedzącą nad
pudełkiem. Podszedłem bliżej i uważniej spojrzałem na rzeczy, które się w nim
znajdowały. Głównie zdjęcia, ale też niektóre przedmioty takie jak: muszelki,
kartki i… skrawek drewna z o ile się nie mylę gitary. Jej gitary. Pamiętam, że
oddałem jej swoją starą gitarę, gdy nauczyła się na niej grać.
-Nie dałam
rady. Musiałam..- Spojrzała na mnie i załamując głos znów pogrążyła się w
płaczu. Usiadłem naprzeciwko niej.
-O co
chodzi.?
-Stwierdziłam,
że to pudełko rozpakuję później… jak będę mieć czas. Stwierdziłam, że się
zdrzemnę, ale to pudło nie dawało mi spokoju, więc je otworzyłam i zaczęłam
przebierać między zdjęciami..- Skinąłem głową na znak, że rozumiem i sięgnąłem
po ten skrawek drewna, który przykuł wcześniej moją uwagę. – To było wtedy, gdy
zdecydowałam się skończyć z graniem i śpiewaniem. Połamałam twoją starą gitarę,
którą mi dałeś na kawałki. Ale kiedyś jak sprzątałam to zauważyłam jeden z
nich.
Widocznie nie
wyrzuciłam ich wszystkich. Wzięłam go.. pomyślałam, że kiedyś będzie coś
znaczył.- Uśmiechnęła się delikatnie, czyli jednak pamiętała.!
-Teraz
znaczy.- Oddałem jej uśmiech, a po chwili tarzaliśmy się razem po ziemi
zwijając się ze śmiechu. Nie wiem, co nas tak bardzo rozbawiło, ale
skończyliśmy się śmiać dopiero po 10 minutach. Spojrzałem na zegarek- 13;48.
Zszedłem do kuchni i zabrałem się za przygotowywanie czegoś do jedzenia podczas
gdy Diana brała prysznic.
>perspektywa
Diany<
Musiałam
otworzyć to pudło. Inaczej nie dała by mi spokoju myśl, że to stoi sobie
spokojnie, a ja już zapomniałam co tam jest. Miałam rację, wspomnienia wróciły
z większą siłą, niż przypuszczałam.
Dobrze, że mam kogoś takiego, jak Niall. Myślę, że wkrótce zacznę żyć
dniem dzisiejszym i przyszłością, a nie będę rozdrapywać starych ran, które i
tak pozostawiły po sobie wiele blizn.
Poszłam pod
prysznic chcąc zmyć z siebie te złe wspomnienia.
Umyłam włosy i nałożyłam olejek, dzisiaj idę z Horanem do klubu, więc muszę się
porządniej odświeżyć. Założyłam ubranie i zeszłam do przyjaciela.
-Diana
pomocy.!!- Wykrzyknął z kuchni, od razu tam pobiegłam, by sprawdzić, co się
stało. Zobaczyłam Niall’a stojącego przy kuchence z patelnią w ręku.
-Tak w ogóle
to.., co to ma być.? – Przekręciłam głowę w bok. Na patelni leżała jakaś papka
w kolorze pomarańczy i czerwieni. Coś, jak sos, ale nie bardzo wiedziałam co
to.
- No… bo ja
próbowałem zrobić nam obiad, ale coś mi nie wyszło.- Podrapał się po karku i
odłożył patelnię, chciał wyrzucić jej zawartość do kosza, lecz szybko mu w tym
przeszkodziłam.
-Zostaw.!
Może coś da się z tego zrobić.- Wzięłam łyżkę i spróbowałam. – Masz makaron.? –
Chłopak kiwnął głową i podał mi paczkę z makaronem. Po 15 minutach wszystko
było gotowe, a Niall cały czas patrzył na mnie z ustami lekko rozszerzonymi i
wytrzeszczonymi oczami.
-Jak ty to
zrobiłaś.?- Spytał z niedowierzaniem.
Wzruszyłam
ramionami i z uśmiechem odparłam: - Ma się ten talent.
Zaśmiałam się i usiedliśmy razem do stołu, by
zająć się jedzeniem. W sumie, było całkiem dobre. Po obiedzie poszłam do swojej
sypialni, by dokończyć rozpakowywanie. Przypomniał mi się klucz, który leżał na
szafce nocnej. Sięgnęłam po niego i postanowiłam poszukać jakichś zamkniętych
drzwi, czy czegoś podobnego.
-Ten kluczyk
jest do tamtego pomieszczenia.- Tak
nagle zjawił się w moim pokoju i wskazał na dziwne wklęśnięcie w ścianie i
wziął ode mnie klucz. – W tym pokoju możesz zrobić, co tylko zechcesz.
Pomyślałem, że mogłabyś wrócić do grania, śpiewania albo zająć się czymś i
-Dziękuję.!-
Przerwałam mu mocno go przytulając. Zaśmiał się i pocałował w czubek głowy po
czym wyszedł zostawiając mnie samą. Przekręciłam kluczyk w drzwiach i lekko je
pchnęłam, by je otworzyć. Moim oczom ukazało się puste pomieszczenie z paroma
półkami. Szybko wróciłam po pudło z różnymi pamiątkami po dawnych czasach i
zaczęłam wypakowywać. Przez około 30-40 minut zrobiłam całą jedną ścianę w
zdjęciach. Drugą zapełniłam napisami, lub różnymi rysunkami, a na półkach
poustawiałam resztę rzeczy. Nie wygląda najgorzej, lecz gdy pojawi się jeszcze
więcej szpargałów- będzie nawet ładnie. Postanowiłam poinformować mojego
przyjaciela, że powracam do grania na gitarze i śpiewania. Myślę, że się
ucieszy. Nagle coś zawibrowało z mojego telefonu dając znak, że dostałam sms’a.
Otworzyłam wiadomość i ukazał mi się nieznajomy numer. A wiadomość brzmiała
tak:
Chciałbym cię jeszcze kiedyś
zobaczyć..
Zayn xx
Lekko się
zdziwiłam treścią tego sms’a. Zayn.? Ten Zayn.? Zayn Malik.? Sama się sobie
dziwiąc odpisałam mu:
Cóż.. może dzisiaj.?
Pokręciłam
głową i rzuciłam telefon na łóżko. Dlaczego to robię.? Przecież Zayn ma pewnie
dużo pacjentów, a ja.. Z resztą. Nie mam po co się martwić o niego. O siebie
prędzej powinnam. Po co się chcę z nim spotkać.? Po co musieliśmy trwać w rej
niezręcznej chwili, by później złączyć nasze usta w pocałunku. Po co mnie
przytulił.? Jaki w tym on sam miał cel.? Nie sądzę, że robi tak ze wszystkimi
pacjentami.
Myślę, że
godz.16 w SO.!Coffe będzie idealnie.
–odpisał. Westchnęłam spoglądając na zegarek stojący na szafce, 15;49. Szybko zgarnęłam torbę i wybiegłam z domu mówiąc Niall’owi, że będę za pół godziny. Do kawiarni dotarłam 4 minuty po 16. Chyba Zayn nie będzie się denerwował, że się spóźniłam.
–odpisał. Westchnęłam spoglądając na zegarek stojący na szafce, 15;49. Szybko zgarnęłam torbę i wybiegłam z domu mówiąc Niall’owi, że będę za pół godziny. Do kawiarni dotarłam 4 minuty po 16. Chyba Zayn nie będzie się denerwował, że się spóźniłam.
-Przepraszam
za spóźnienie, panie Malik.- Mruknęłam wyciągając dłoń do mulata. Choć wiele
razy mówił mi, że mam mówić po prostu Zayn, postawiłam na formalność. Mam
nadzieję, że dużo czasu mi nie zajmie, jak i też, że jest to po prostu
dopełnienie wszystkich potrzebnych rzeczy, bym „wyzdrowiała”.
-Przypomnę,
jestem Zayn.- Odrzekł powoli i ucałował zewnętrzną część mojej dłoni nie
zwieszając wzroku z moich oczu. Szybko zabrałam swoją dłoń i usiadłam na swoim
miejscu naprzeciwko chłopaka.- Nic się nie stało, mogę czekać na ciebie
miesiącami..
-Tak um.. o
co chodzi, że chciałeś się ze mną spotkać.?- Spytałam lekko zmieszana
wcześniejszym zachowaniem chłopaka.
-Coś podać.?-
Przerwała nam dość niska, ruda dziewczyna w brązowym fartuszku.
-Am.. ja
dziękuję. – Odparłam uśmiechając się.
-Dwie latte.-
Skinął głową Malik do kelnerki.
-Chcesz wypić
dwie kawy.? Nie dają tutaj najmniejszych kubków, a ja nie mam zamiaru jej pić.
-Wypijesz.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Proszę
bardzo. Dwie latte.- Znowu naszą „kłótnie” przerwała ta sama dziewczyna.
Podziękowałam za kawy i przysunęłam swoją pod nos chłopaka. Nie mam zamiaru jej
pić.
-Przyszłam tu
tylko na chwilę, więc jeśli pan chciał ze mną porozmawiać o czymś ważnym, to
proszę bardzo nie marnować mojego, jak i z pewnością pańskiego cennego czasu. –
Mruknęłam nadal wpatrując się w mulata.
-Posłuchaj
mnie Diana. Oboje dobrze wiemy, że nie na długo dasz sobie radę. – Pochylił się
w moją stronę.
-Do czego pan
zmierza.?- Uniosłam jedną brew.
-Zróbmy tak:
ty będziesz miła dla mnie, ja ci pomogę.
-Dziękuję za
pańską pomoc. Już jej doświadczyłam. Jak na razie nie potrzebuję zbędnego
ładunku na moim pokładzie. Życzę miłego dnia.- Uśmiechnęłam się lekko i
wstałam, by szybko wyjść z tej kawiarni. Miałam go już dość. Co on sobie
myślał, że jakiś szantażyk pomoże.? Oj nie kolego, tak to ja się nie będę z
tobą bawić.
-Nie
skończyłem.- Zatrzymał mnie chwytając za nadgarstek.
-A ja tak.-
Warknęłam uwalniając się z jego uścisku. Zarzuciłam włosy na plecy i wyszłam z
SO.!Coffe. Strata czasu, i tyle>pomyślałam wracając do domu.
-Gdzie ty
jesteś.?- Odebrałam połączenie od Niall’a, a ten od razu wybuchł.
-Ja.. um
musiałam się spotkać z tym Malikiem, ale strata czasu tylko, więc zaraz będę.-
Odparłam.- To paa.- Rozłączyłam się i wsunęłam z powrotem telefon do kieszeni.
Nie wiem, po co Zayn chciał mi nadal pomóc. Przecież wszystko już jest okej.
Nie wrócę do tamtego szpitala. Wróciłam do domu i postanowiłam od razu pójść na
górę. Była już 16;17, co znaczyło, że mam jeszcze przynajmniej trzy godziny na
wyszykowanie się. Spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że potrzebuję czegoś
więcej, jak zrobienie fryzury, paznokci i wybranie ubrania. Chociaż i tak nie
miałam żadnej sukienki, w której mogłabym pójść.
-Niall.!!-
Krzyknęłam, by ten mógł mnie usłyszeć. Po chwili przyjaciel znalazł się w
wejściu do mojego pokoju. – Nie mam żadnej sukienki do tego klubu, mógłbyś
pojechać ze mną na zakupy.? – Spytałam.
-Serio.? A
nie masz żadnej.? Albo czegokolwiek, co mogłabyś założyć.? – Westchnął, a ja
pokręciłam głową. – No, a to.? W tym nie możesz iść? – Spojrzał na moje
ubranie, które miałam teraz na sobie.
-Oczywiście,
że nie. Poza tym, tam będą twoi znajomi, muszę jakoś wyglądać.- Rzuciłam i
pobiegłam po torbę. – Możemy już iść.
-Ale mi się
nie chce…
-Dalej, dalej
Horan. Nie marudź, tylko chodź.!- Krzyknęłam i wyciągnęłam go z domu. Zakluczył
drzwi i ruszyliśmy jego srebrnym Bentley’em do centrum handlowego.
***Dwie godziny
później***
-Chodź
jeszcze tu. Ostatni sklep.- Pociągnęłam za rękę blondyna. Po 5 minutach
znalazłam się w przymierzalni z pięcioma różnymi sukienkami. Przymierzałam
jedną po drugiej, Niall chwilę później podał mi jeszcze jedną. Wytrzeszczyłam
oczy na widok ceny, która widniała na metce.
-Weź mi to z
oczu.! Nawet tego nie założę. Jest za droga..- Krzyknęłam. Zakrywając oczy
ręką. Chłopak zaśmiał się i wcisnął mi ją ponownie w ręce.
-Nie
dramatyzuj. Kupię ci ją.- Odparł i odszedł od przymierzalni. Westchnęłam i
ubrałam sukienkę. Była idealna. Wyszłam
uśmiechnięta z przymierzalni kierując się do strefy z butami.
- Co
jeszcze.?- Krzyknął Horan wracając się do mnie.
-Buty
kochanie, buty.- Uśmiechnęłam się i wzięłam piękne szpile. – Pasują.!
Bierzemy.!- Krzyknęłam uradowana i powędrowałam do kasy. Gdy zapłaciliśmy za
zakupy postanowiliśmy wrócić do domu. Wróciliśmy o 18;30. Niall powiedział mi,
że wychodzimy o 20:30 , więc miałam dwie godziny by się uszykować. Pobiegłam od
razu na górę i rzuciwszy torby zaczęłam
wyjmować zakupy. Wyciągnęłam sukienkę i buty, które miałam zamiar założyć
dzisiaj, a resztę wrzuciłam do garderoby. Wzięłam jeszcze prysznic, ułożyłam
włosy i zrobiłam makijaż. 19;15. Nie miałam pojęcia co zrobić, więc napisałam
sms’a do Zayn’a. Miałam poczucie winy, że tak źle się zachowywałam w stosunku
do niego w SO.!Coffe.
Przepraszam
za moje zachowanie w SO.!Coffe. Jednak nadal nie rozumiem, dlaczego chcesz mi
jeszcze pomagać. Nie wrócę już do tego szpitala, więc czego się martwisz.?
Diana.
Miałam
nadzieję, że nie odpisze, a po prostu odczyta wiadomość. Nie chciałam psuć
sobie wieczoru, jednak moje marzenia nie były do spełnienia, bo chwilę później
przyszedł sms od Malika.
Nie ma
sprawy, rozumiem Cię. Problem tkwi w tym, że Waller robi wszystko, by cię
znaleźć. Chce, byś tam wróciła. Chcę ci pomóc, bo coś mi się zdaje, że nie
tylko jesteś moim pacjentem, a kimś więcej.
Zayn xx.
Kimś więcej.?
W takim razie kim.? Poza tym.. dlaczego Waller chce mnie tam zamknąć.? Bez
większego zastanowienia wybrałam numer Zayn'a i czekałam, aż odbierze.
-Taa.?-
Usłyszałam charakterystyczny dla niego głos.
-Um.. cześć,
tu Diana. Diana Caven.
-Przecież
mówiłem ci, że nie masz się czego martwić. Wszystko jest okej.
-Tak.. wiem,
ale chciałam się coś spytać.
-Więc.?
-Dlaczego
Waller chce mnie zamknąć.? Co ja mu
takiego zrobiłam.?
-Wystarczy
to, że żyjesz.- Westchnął. - Słuchaj Diana...chciałbym ci pomóc, to tyle. Wiem,
do czego jest zdolny James. Znam go trochę i się o ciebie boję.
-A kim ja
jestem, że jestem kimś więcej niż twoim pacjentem.?
-Er..-
Zawiesił się, po czym dodał.: - Spotkajmy się jutro o 13 w parku na WaterBerry
20. Chcę ci coś powiedzieć. Muszę kończyć, cześć księżniczko.- Cmoknął w
słuchawkę i się rozłączył. Nic z tego nie rozumiałam. No, może poza tym, że
Waller coś do mnie ma. Ale nic więcej.
-Diana.?-
Usłyszałam głos Niall'a w drzwiach, więc szybko się odwróciłam.
-Tak.?
-Wychodzimy
wcześniej, okazało się, że wszyscy już jadą, a tylko ja pomyliłem godziny. Za
10 minut na dole.- Oznajmił po czym wyszedł. Poprawiłam włosy i wyszłam ubrana
za Niall’em. Dotarliśmy punktualnie na tą godzinę, o której mieliśmy się
wszyscy spotkać. Niall poprowadził mnie na przód kolejki i odwrócił się do
mnie, że prawie na niego wpadłam.
-Wszyscy już
są
-Niall.?
Kolejka..- Odparłam próbując przekrzyczeć tłum wzbierający się za nami.
-Znajomości,
mała.- Mrugnął do mnie i podszedł do trzech ochroniarzy stojących przy wejściu.
-Loża 13.-
Odparł spokojnie i przybił piątki z facetami. Zmierzyli mnie wzrokiem, na co
się zarumieniłam.
Nie lubiłam spojrzeń mężczyzn, którzy tak po
prostu pozwalali sobie na te przywileje. Weszliśmy do klubu, do moich uszu
doszły bity muzyki, nie byłam przyzwyczajona do tego typu imprez. W ogóle nie
byłam przyzwyczajona do wszystkiego. Siedzieć albo w psychiatryku, albo na
obrzeżach miasta, to nie to samo, co teraz robię. Weszliśmy po schodach do
loży, w której rzekomo mieli siedzieć przyjaciele Niall’a. Martwiłam się, że
mogą mnie nie polubić.. Nie każdy chce spędzać czas z dziwną dziewczyną całą w
bliznach. Na kanapach siedzieli trzej chłopacy, a razem z nimi dwie dziewczyny.
W sumie- trzy, lecz z początku nie rozpoznałam tej trzeciej. Jej płci nie
chciałam określać, i nawet się nie dało, ponieważ wyglądała dość dziwnie.
Niebiesko-fioletowe włosy, kolczyki w przeróżnych miejscach i czarne soczewki
zapełniające całe oko. Whow..nigdy takiej osoby nie widziałam.
-Od lewej:
Harry, Zoey, Kimberly, Louis, Perrie I...- Wskazał palcem wszystkie osoby,
przywitałam się z nimi krótkim „cześć”.
-Zayn.-
Dokończyłam za przyjaciela. On dobrze wiedział kto to, lecz nie spodziewał się
go w tym miejscu. Ja także wszędzie bym poznała jego czekoladowe
tęczówki i uśmiech, nawet w tym świetle.
-A ona co.?
Skąd ty się wzięłaś dziewczyno.?- Spytała Perrie spoglądając na mnie. No tak..
wszystkie dziewczyny w obcisłych sukienkach, albo innych skąpych strojach, a ja
w tej sukience.. Musiałam idiotycznie wyglądać.
-Zostaw ją
Edwards. Diana całkiem nieźle wygląda.- Mruknął Zayn. Uśmiechnęłam się do niego
lekko i spojrzałam na Niall’a.
-Idę po
drinki, nie ruszaj się stąd.- Pokiwałam głową i znów zwiesiłam wzrok na swoje
splecione nerwowo palce.
-Zatańczysz.?-
Nagle przede mną znalazł się chłopak o lokowatych włosach, który, jak pamiętam,
miał na imię Harry. Chwycił mnie za rękę, a po chwili znaleźliśmy się na dole,
na parkiecie. Wolna piosenka rozbrzmiała w ogromnym pomieszczeniu, ręce
chłopaka wędrowały coraz niżej i zatrzymały się nieco niżej talii.
- Pezz ci
zazdrości. -Wymruczał.
-Nie
rozumiem.?
-Wcale nie
wyglądasz dziwnie. Perrie ci zazdrości.- Jedna jego ręka znalazła się na moim
policzku, czerwone światełko zapaliło się w mojej podświadomości. To już za
dużo.! Za dużo.! Krzyczałam w myślach. Przed oczami stanęły mi te wszystkie
chwile, które za wszelką cenę chciałam wymazać z mojej pamięci.
-Nadal nie
wiem o czym mówisz.- Pokręciłam głową, a jego ręce znalazły się na mojej pupie.
Próbowałam się wyrwać z silnego uścisku bruneta, lecz ten nawet nie drgnął.
-Myślę, że
Diana ma już dość.-Oboje usłyszeliśmy twardy głos Malik’a, który odepchnął
Harrego.
-Dobra,
spokój.- Splunął brunet i dodał patrząc na mnie: - Z panienką się jeszcze
spotkam.- Uśmiechnął się i odszedł.
-Nie zrobił
ci nic.?- Spytał mulat z troską w głosie, pokręciłam głową, lecz w duchu byłam
rozbita na małe kawałki. Moja klatka piersiowa unosiła się nierównomiernie
zdradzając mój wewnętrzny stan. „Przecież to tylko dotyk. Nic się nie stało.
Nic mi nie zrobił”. Próbowałam powtarzać to sobie w myślach. Sama siebie
okłamywałam. Prawda była taka, że zrobił za dużo, niż bym tego chciała.
Zayn chwycił moje obie ręce i ułożył je sobie na szyi, swoje przeniósł w to samo miejsce, co Harry, ale nie próbował zejść niżej. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy wpatrując się w siebie nawzajem. Jego oczy były tak hipnotyzujące, że można byłoby się w nich zakochać. Można, ale ja tego nie zrobię. Pokręciłam głową, by odpędzić się od rozmarzania. To zwykły taniec..
Zayn chwycił moje obie ręce i ułożył je sobie na szyi, swoje przeniósł w to samo miejsce, co Harry, ale nie próbował zejść niżej. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy wpatrując się w siebie nawzajem. Jego oczy były tak hipnotyzujące, że można byłoby się w nich zakochać. Można, ale ja tego nie zrobię. Pokręciłam głową, by odpędzić się od rozmarzania. To zwykły taniec..
-Nad czym
myślisz.?- Spytał przekrzywiając lekko głowę.
-Skąd znasz
Niall’a i Harrego.?- Spytałam. Nie myślałam nad tym, ale to pytanie także
znalazło sobie miejsce w mojej głowie.
-Cóż.. można powiedzieć,
że znaliśmy się wcześniej, a dopiero teraz się jakoś spotkaliśmy. Harry to mój
kumpel od lat.- Uśmiechnął się do mnie a ja skinęłam głową.
- Nie
sądziłem, że taka dziewczyna jak ty może się tu znaleźć.- Szepnął Zayn
zawijając mi jeden kosmyk za ucho.
-Pozory mylą.- Odparłam odsuwając się od
mulata, by po chwili znaleźć się w loży.
Notka: Rozdział znów trochę dłuższy.! Jeśli pasują Wam takie długości, to z chęcią będę takie pisać, lecz potrzebuję trochę więcej czasu i komentarze też by się przydały ;D
Jak widzicie, dodałam tytuł do rozdziału, będą się one pojawiać, a zaraz pojawią się przy poprzednich rozdziałach. Jedyne, co mogę Wam zdradzić, to to, że w następnym rozdziale pojawi się Chris. Hahah, ciekawe co się będzie działo.
Myślę o nowym wyglądzie bloga, teraz pracuję nad tłem, podawajcie mi propozycje, co mogę jeszcze umieścić na stronie : ) Nie wiem dlaczego, ale sądzę, że końcówka wyszła jakoś gorzej od reszty. Jak na razie te rozdziały mogą się nieco wymijać z treścią prologu, ale nie martwcie się, wszystko będzie tak, jak zapowiada prolog.! ;D Zastanawiam się też, nad dodaniem zakładki, która będzie Was informować o terminach kolejnych rozdziałów. Będę ją uzupełniać regularnie tak, byście mogli być na bieżąco.
Kocham Was misiaki.!! ;*/Wikuu
PS.:Co do Diamond'a, to nie tak, że zaniedbujemy go dla naszych blogów z Natt. Chociaż.. no dobra, może trochę xD Ale chodzi tu przede wszystkim o nasze prywatne stosunki, które nie są teraz najlepsze. Tak więc z kolejną częścią możecie sobie troszkę poczekać, ale obiecujemy, że część będzie dłuższa, i może będzie jakaś niespodzianka.! Ale musicie być cierpliwi i zrozumieć naszą sytuację.
Notka: Rozdział znów trochę dłuższy.! Jeśli pasują Wam takie długości, to z chęcią będę takie pisać, lecz potrzebuję trochę więcej czasu i komentarze też by się przydały ;D
Jak widzicie, dodałam tytuł do rozdziału, będą się one pojawiać, a zaraz pojawią się przy poprzednich rozdziałach. Jedyne, co mogę Wam zdradzić, to to, że w następnym rozdziale pojawi się Chris. Hahah, ciekawe co się będzie działo.
Myślę o nowym wyglądzie bloga, teraz pracuję nad tłem, podawajcie mi propozycje, co mogę jeszcze umieścić na stronie : ) Nie wiem dlaczego, ale sądzę, że końcówka wyszła jakoś gorzej od reszty. Jak na razie te rozdziały mogą się nieco wymijać z treścią prologu, ale nie martwcie się, wszystko będzie tak, jak zapowiada prolog.! ;D Zastanawiam się też, nad dodaniem zakładki, która będzie Was informować o terminach kolejnych rozdziałów. Będę ją uzupełniać regularnie tak, byście mogli być na bieżąco.
Kocham Was misiaki.!! ;*/Wikuu
PS.:Co do Diamond'a, to nie tak, że zaniedbujemy go dla naszych blogów z Natt. Chociaż.. no dobra, może trochę xD Ale chodzi tu przede wszystkim o nasze prywatne stosunki, które nie są teraz najlepsze. Tak więc z kolejną częścią możecie sobie troszkę poczekać, ale obiecujemy, że część będzie dłuższa, i może będzie jakaś niespodzianka.! Ale musicie być cierpliwi i zrozumieć naszą sytuację.


Kiedy nowy rozdział?? to jest zaje... :)
OdpowiedzUsuńsuper to jest :)))
OdpowiedzUsuńJuż sie nie moge doczekac kolejnego rozdziału :***
OdpowiedzUsuń